Bezpłatna dostawa od 299 PLN
Sensoryczne dziecko - czyli jak wspierać rozwój malucha
Sensoryczne dziecko - czyli jak wspierać rozwój malucha

 

Niedawno pisałam Wam o rozwoju sensorycznym dziecka od okresu noworodkowego, przez niemowlęctwo po starszaka. Tekst znajdziecie tutaj. A dziś mam dla Was kilka propozycji tego, jak sami możecie ćwiczyć z maluchem, bo go wspierać w każdej dziedzinie życia. 

Głaskanie jako ćwiczenie? Pewnie, że tak! 

Dotyk pełni bardzo ważną rolę w życiu. Już od małego dziecko tego dotyku pragnie. Chce przytulać się do mamy, w jej ramionach czuje się bezpiecznie i pewnie. Warto maluszka głaskać, warto rysować mu na plecach czy brzuszku różne kształty. Najlepiej wykorzystać do tego... własne palce. Ale można też rysować naprzemiennie - raz palcem, a raz miękką kredką, piórkiem, kamyczkiem, czy piłkami sensorycznymi o różnej fakturze. 

 

 

Piłki sensoryczne z różnymi wypustkami w tekturowym opakowaniu

Klik

 

Jeśli dziecko potrafi już chwytać, możemy podawać mu do rączek przedmioty czy zabawki o różnej fakturze, strukturze, temperaturze. Można na przykład kupić w sklepie gotowe, silikonowe czy plastikowe kostki wypełnione wodą, które po zamrożeniu stają się kostkami lodu. Można je włożyć w woreczek, albo owinąć szmatką i podawać maluchowi. Możemy też zamrozić specjalny, żelowy kompres i dać go dziecku do ugniatania. CO fajne, taki kompres można też podgrzać - i wtedy będzie dawał zupełnie inne doznania. Takie wkłady (ogrzewające wkłady solne) znajdziecie m.in. w super zabawce MrB, która idealnie sprawdzi się również na kolki. 

 

 

Kobieta w ciąży z blond włosami ubrana w czerwoną sukienkę leży na łóżku w otoczeniu produktów kontrastowych marki Lullalove. Jedną z zabawek sensorycznych trzyma w dłoni. Uśmiecha się

Klik

 

Zabawka ta dodatkowo stymuluje też wzrok i słuch, ponieważ jest w kontrastowych barwach i zawiera szeleszczące elementy. 

Świetną zabawą sensoryczną, sposobem sensorycznego wsparcia maluszka jest też jego... noszenie! Nie tylko na rękach, ale również w nosidle czy chuście. Kiedy mamy maluszka blisko siebie możemy z nim delikatnie tańczyć. Dziecko będzie czuło się bezpieczne w ramionach mamy (albo taty! Tatusiowie też mogą nosić, tańczyć czy przytulać maluszka). Pamiętajmy tylko, żeby zawsze wybierać certyfikowane, ergonomiczne nosidła. A jeśli chodzi o wiązanie chusty - warto wybrać się na kilka lekcji do doradcy noszenia. Nikt, tak jak specjalista, nie pokaże nam różnego rodzaju wiązań, tego jak układać dziecko żeby nie zaburzać jego postawy, a co za tym idzie - rozwoju (również rozwoju sensorycznego). Nigdy, przenigdy nie wybierajcie wisiadeł i nie noście dziecka przodem do świata. Dziecko, które nie potrafi jeszcze siedzieć musi mieć zaokrąglone plecki, kolanka wyżej od pupy i w odpowiedniej szerokości. Dodatkowo kolanka powinny się znajdować na wysokości pępka maluszka. Nóżki w odpowiedniej szerokości, o których już wspomniałam, oznaczają, że powinny być one lekko odwiedzione na boki. Dziecko przypomina wtedy żabkę i nic dziwnego. Bowiem taką pozycję nawet określa się mianem tzw. żabki fizjologicznej. Chusta musi być też dobrze, ściśle zawiązana i dobrze dociągnięta. Dziecko nie może mieć za dużych luzów i powinno układać się w chuście symetrycznie. Ale to wszystko powie Wam doświadczony, certyfikowany doradca noszenia. 

Dotykiem można też stymulować rozwój na co dzień. Nie trzeba się do tego specjalnie zabierać, kończyć kursów masażu dziecięcego (ale takie zajęcia są naprawdę fajne, polecam!) czy przygotowywać się nie wiadomo jak do ćwiczeń. Rozwój sensoryczny niemowlęcia można prowadzić w sposób naturalny na przykład podczas codziennych zabiegów pielęgnacyjnych. Myjąc maluszkowi głowę, czy ogólnie podczas kąpieli. Wycierając go ręcznikami o różnej fakturze. Czesząc włosy czy smarując balsamem lub kremem. A nawet... obcinając paznokcie. Przecież nożyczki mają fakturę i temperaturę z jaką dziecko nie styka się na co dzień. A i samo muskanie opuszków palców podczas obcinania paznokci jest swoistym pobudzaniem receptorów czuciowych. 

Dla starszych dzieci sprawdzą się suche baseny z kulkami, na przykład takie jak ten poniżej. Świetnie pobudzają zmysł dotyku, poprawiają koordynację ruchową, poprawiają chwytanie - można poprosić dziecko, żeby podawało nam kulki jednego, wybranego koloru. Jest to przy okazji stymulacja wzroku i nauka kolorów. 

 

 

Suchy basen, różowy, z pianki wypełniony szarymi i srebrnymi kuleczkami

Klik

 

Do basenu, między kulki możemy też wrzucić różne zabawki - zadaniem dziecka będzie wyławianie ich i odkładanie w konkretne miejsce albo podawanie rodzicowi. Możecie też zrobić to ćwiczenie z nieco mniejszym rozmachem - wystarczy pudełko po butach, trochę grochu, ryżu czy kaszy i na przykład figurki, albo klocki czy mniejsze zabawki. Wrzucamy je do pudełka, zasypujemy naszym wypełniaczem a dziecko zanurza rączki i wyciąga kolejne rzeczy (tutaj może też wejść prosta matematyka polegająca na liczeniu ile już zabawek wyjęliśmy, a ilu jeszcze brakuje). 

 Możemy też wziąć plastikowe pudełko po lodach, wrzucić do niego jakieś guziki, albo zabawki i zalać wodą, a później wrzucić do zamrażalnika. Poczekać aż woda zamieni się w lód, dać dziecku jakieś zaimprowizowane dłutko, pęsetkę i pozwolić mu się bawić w wydobywacza skarbów ;) 

Dotyk świetnie stymuluje też kolejna zabawa. Malowanie w woreczku strunowym. Wypełniamy go farbami wyciśniętymi z tubek, dodajemy trochę wody, zamykamy i przy pomocy taśmy przyczepiamy do podłogi, albo do szyby na przykład w drzwiach balkonowych. Dziecko maluje, przyciskając paluszek do woreczka, miesza kolory, rysuje kształty (może też uczyć się w ten sposób pisania liter czy liczb, próbując odtworzyć dany znak). Ta metoda malowania ma ten plus, że... nie trzeba sprzątać ;) A dziecko nie tylko rozwija się sensorycznie, ale też ćwiczy motorykę i paluszki. 

Fajnymi zabawami wspomagającymi rozwój sensoryczny dziecka są też zabawy w przelewanie czy ugniatanie. Można skorzystać z gotowej ciastoliny, albo zrobić ją samodzielnie w domu. Wystarczy mąka pszenna (około 2,5-3 szklanki), sól, najlepiej drobnoziarnista (łyżka stołowa), olej roślinny, najlepiej rzepakowy (mniej więcej 4 łyżki stołowe) oraz wrzątek (szklanka-półtorej). Dla zapachu dodajemy aromat do ciasta, a żeby uzyskać różne kolory - barwnik spożywczy (do już gotowych, wstępnie wyrobionych kulek). Składniki mieszamy, gotujemy około 5-10 minut. Następnie mieszamy, zostawiamy do ostygnięcia i zabieramy się za wyrabianie. Dodajemy zapach do ciasta i barwniki. A później - dajemy dziecku aby mogło ugniatać do woli! Przechowujemy w zamkniętym pudełku. 

A może butelka sensoryczna? Do plastikowej butelki po napoju czy wodzie wrzucamy wszystko co grzechocze, zakręcamy mocno korek (można go też wzmocnić taśmą klejącą, albo zakleić przy pomocy super glue - żeby nie można było butelki odkręcić) i tak przygotowaną butelkę sensoryczną wręczyć dziecku. Pomoże ćwiczyć koordynację, ale też będzie ćwiczyła słuch. I tak przechodzimy do naszej kolejnej kategorii. Jak przy użyciu pomocy sensorycznych wzmacniać słuch. 

Grzechotki, szepty i śpiewanie - czyli sensorycznie wspomagamy słuch

 Wspomniana przed chwilą butelka sensoryczna to niejedyna zabawka jaką można przygotować do ćwiczenia słuchu. Można też skorzystać z gotowych zabawek czy pomocy. Wiele z nich znajdziecie w naszym sklepie, ale o tym szerzej opowiem Wam w kolejnych wpisach. Dziś skupmy się na tym, jak możemy stymulować słuch maluszka. 

Już od urodzenia warto mówić do dziecka normalnie, bez zbytniego pieszczenia się. Oczywiście możemy używać tzw. mowy matczynej, ale pilnujmy też by nie seplenić i nie zdrabniać wszystkiego. Warto posługiwać się różnym natężeniem głosu - od szeptu po mowę normalną. Krzyczeć nie polecam ;) Warto też śpiewać, nawet jeśli nie potrafimy. Ja nie potrafię, a często usypiając dzieci intonuję na tylko sobie znaną melodię różne piosenki. Często też zdarzało mi się nucić i w śpiewny sposób mówić dziecku co właśnie robię przy okazji pielęgnacji. Czyli na przykład śpiewałam, że teraz zmienię ci pieluszkę, teraz posmaruję kremem, a teraz założymy bodziaka. Warto mówić do dziecka. Dużo i często. Mam znajomą, która nie mówiła do swojej córki w ogóle. Wychodziła z założenia, że póki dziecko nie rozmawia, to ona nie będzie się do niego odzywać, bo po co. Dziewczynka zaczęła mówić dopiero w wieku 4,5 roku, do tej pory boi się wszystkich głośniejszych dźwięków, mówi niewyraźnie i ma bardzo mały zasób słów. Czy to wina zaniedbań ze strony rodziców? Nie wiem i nie mnie to oceniać. Jestem jednak za tym, żeby mówić, mówić i jeszcze raz mówić. I w ten sposób dbać o rozwój sensoryczny już noworodka, a później niemowlaka i starszego dziecka. 

Warto też zainwestować w książeczki dźwiękonaśladowcze. Świetną książeczką na start będzie "Księga dźwięków" Soledad Bravi. Sprawdzić się też może "Och! Książka pełna dźwięków" Herve Tulleta

 

 

 Okładka ksiażki z tytułem Och! Książka pełna dźwięków oraz z dużą ilością różnokolorowych kropek

Klik

 

Ta książka nie potrzebuje baterii ani zasilania. Wystarczy dziecięca wyobraźnia! To zaczarowana księga pełna dźwięków, która pobudza muzyczną wyobraźnię! Za jej pośrednictwem poznajemy różne dźwięki, uczymy się o rytmach, o nutach na pięciolinii, śpiewamy piosenki, śmiejemy się i mówimy jak roboty. To nie tylko podudzenie rozwoju sensorycznego dziecka, ale również świetna zabawa. I mnóstwo śmiechu. A dla rodzica - powrót do świata dzieciństwa. Herve Tullet to francuski autor oraz ilustrator wielu bestsellerów dla dzieci. Wśród najbardziej lubianych jego książek znajdują się m.in.: "Naciśnij mnie", "Kolory", "Figle migle" oraz seria o przygodach stworka Turlututu. 

Jeśli chodzi o rozwój mowy, ale też rozwój sensoryczny niemowlaka i starszego dziecka świetnym wyborem będzie seria o Puciu. Zacząć warto od pierwszego tomu "Pucio uczy się mówić. Zabawy dźwiękonaśladowcze dla najmłodszych" Marty Galewskiej-Kustry z ilustracjami Joanny Kłos. 

 

 

Okładka ksiażki o Puciu. Podany jest tytuł, a na ilustracji widnieje główny bohater, Pucio, trzymający w ręku samolocik

Klik

 

Pierwsza część przygód Pucia przeznaczona jest dla dzieci najmłodszych oraz tych nieco starszych z opóźnionym rozwojem mowy. Koncentruje się przede wszystkim na wyrażeniach dźwiękonaśladowczych i samogłoskach, które są używane już przez roczne dziecko. Celowo prosta w formie i wzbogacona pięknymi ilustracjami, zachęcającymi do nazywania obiektów i powtarzania dźwięków, w naturalny sposób wspiera rozwój mowy dziecka.

O grzechotaniu już wspominałam. Warto grzechotać maleńkim dzieciom, a tym nieco starszym pozwalać robić to samodzielnie. Świetnie nadadzą się gotowe grzechotki, albo własnoręcznie przygotowane zabawki sensoryczne - na przykład butelki wypełnione tym, co grzechocze. Fajnie sprawdzą się też zabawki, które wydają różne dźwięki. Przykładem są drewniane cymbałki z kulodromem

 

 

Drewniana zabawka - kulodrom połączony z wyjmowanymi cymbałkami, które leżą obok. Z drugiej strony widać kolorowe kulki oraz pałeczkę do grania na cymbałkach

Klik

 

Zabawka nada się już dla rocznego dziecka. Drewniane cymbałki z kulodromem z serii Pure francuskiej marki JANOD to idealny pierwszy instrument dla dziecka, który pomaga rozwijać słuch, poczucie rytmu oraz zdolności muzyczne, a przy tym wielofunkcyjna zabawka, która nieprędko się znudzi. I, co najważniejsze, świetnie wspomaga rozwój sensoryczny niemowlaka. Konstrukcja ma dwa poziomy – na dolnym, pod kątem umieszczony jest instrument z metalowymi płytkami, a powyżej niego znajdują się trzy otwory na kulki. Za pomocą drewnianej pałeczki, zakończonej żółtą pszczółką z filcowymi skrzydełkami, można zarówno wystukiwać rytm na blaszkach ksylofonu, jak również wbijać do środka kulki, które opadną na klawisze i stoczą się po nich w dół, jak w kulodromie. Cymbałek i kulodromu można również używać osobno. Zabawka wspiera rozwój wyobraźni, koncentracji i koordynacji ruchowej. Ma piękną pastelową kolorystykę, a na pudełku namalowane są charakterystyczne dla kolekcji Pure leśne zwierzątka.

Warto też pozwalać dziecku grać od małego na instrumentach. To też świetnie rozwija sensorycznie. Może to być małe pianinko, może być gitarka. Maluchom na pewno też spodoba się zabawa polegająca na uderzaniu drewnianą łyżką w pokrywki garnków. To zawsze działa ;) 

Żeby mieć sokoli wzrok - dbajmy również o rozwój sensoryczny dziecka w tej dziedzinie

Przede wszystkim postawmy na kontrasty. I to już od początku. Rozwój sensoryczny noworodka można zacząć właśnie od pokazywania mu kontrastowych barw w zestawieniu (biel z czernią, później czerwony, żółty i niebieski). Warto zainwestować w książeczki kontrastowe, w czarno-białe zabawki, maty w tych barwach oraz umieszczanie czarno-białych obrazków w najbliższym otoczeniu dziecka. Nie musicie nawet dużo inwestować. Wystarczy drukarka i internet. W sieci znajdziecie sporo gotowych obrazków, które można wydrukować, zalaminować (nie jest to konieczne, ale jeśli tak zrobimy to obrazki posłużą dłużej i będą bardziej wielofunkcyjne) i powiesić na przykład w łazience przy wanience, przy przewijaku, w wezgłowiu łóżeczka, czy... nalepić na kręcące się w karuzeli zabawki. Karty te warto zmieniać codziennie czy co drugi dzień. Warto też pokazując dziecku kartę czy stronę książki (z odległości mniej więcej 20 cm) opowiadać o tym, co widzimy na ilustracji, jaki wydaje dźwięk czy do czego służy.

 

 

Zawieszka z ilustracją na czarnym tle - biały domek z wieżyczkami i czerwoną dachówką i innymi elementami elewacji

Klik

 

Jeśli nie czujecie się na siłach, albo wolicie otrzymać gotowy produkt, to zerknijcie na nasz dział z czarno-białymi zabawkami i z kontrastami. Tam znajdziecie mnóstwo książeczek, zabawek, kart kontrastowych oraz maty czy kocyki i otulacze w takich barwach. Więcej o pierwszych, kontrastowych zabawkach sensorycznych poczytacie w kolejnych wpisach. Pamiętajcie jednak o tej czerni i bieli już od urodzenia. Sami też możecie się ubrać na czarno-biało. Staniecie się wtedy dużą maskotką i zabawką senosryczną ;) A przy okazji będziecie się czuli elegancko ;) prawie jak idąc na galę w szkole ;) 

 

 

Dziecko leży na macie kontrastowej czarno-białej i łąpie zaczepione na czerwono-czarnych pałąkach zabawki sensoryczne

Klik

 

Zmysłów o rozwój których warto zadbać od samego urodzenia jest więcej. Zobaczcie na co jeszcze warto zwrócić uwagę. 

Węch - czyli czym pachnie mama, a czym spiżarnia 

Z węchem jest ten problem, że malutkie dziecko czy noworodek nie powinni być narażani na mocne, drażniące zapachy. Stąd płyny do płukania czy proszki dziecięce zapachu zazwyczaj nie mają, lub jest on bardzo słaby, delikatny. Warto jednak zapoznawać dziecko z naszym zapachem. Można to zrobić często maluszka przytulając, pozwalając mu spać z naszą koszulką czy specjalnie do tego celu zaprojektowanymi zabawkami, tak zwanymi doudou

 

 

Pudrowy różowy króliczek szmatka

Klik

 

Weźmy na przykład takiego Króliczka Moonie. To zabawka z delikatną lnianą tkaniną, absorbującą zapach mamy. Wzmacnia więź między mamą i dzieckiem. Dziecko może czuć zapach mamy nawet podczas jej krótkiej nieobecności. A przy okazji znowu dbamy o rozwój sensoryczny niemowlaka. Na końcach zabawki znajdują się supełki, do których można przywiązać gryzak lub smoczek.

Kiedy dziecko będzie starsze można pokazywać mu jak pachną przyprawy, jak pachnie jedzenie, kwiaty w ogrodzie czy nawet... pieluszka z kupą. Bo dziecko powinno poznać różne zapachy i umieć rozróżnić te przyjemne, od tych niekoniecznie fajnych. Warto jednak pamiętać, żeby przygodę z zapachami rozpoczynać od tych naturalnych - unikać silnych perfum, olejków eterycznych czy środków chemicznych, a także mocnych zapachów kosmetyków. A skoro zapach, to ważny jest też smak. Jak go pobudzać w zgodzie z rozwojem sensorycznym dziecka?

Daj dziecku smakować nie tylko językiem

Warto pozwolić dziecku na rozszerzanie diety metodą blw. To cudowne, kiedy maluch może smakować nie tylko językiem, ale tak naprawdę wszystkimi zmysłami. Nie bójmy się pozwolić maluchowi na dotykanie jedzenia, smarowanie się nim czy rzucanie po całej kuchni ;) Owszem, sprzątania będzie sporo, ale dzięki temu rozwój sensoryczny niemowlaka będzie szedł błyskawicznie. Warto pamiętać o tym, żeby zadbać o komfort dziecka. Nie zmuszajmy go do jedzenia, proponujmy różne smaki, konsystencję, fakturę. Jemy nie tylko buzią, ale też dotykiem, węchem i... oczami. Dlatego zadbajmy o ładne naczynia, takie, które spodobają się dziecku. O wygodne sztućce, takiż sam śliniaczek i komfortowe krzesełko do karmienia. Pamiętajmy, że do wprowadzenia metody blw dziecko powinno samodzielnie siedzieć. I wykazywać oznaki gotowości do rozszerzania diety. Nieco więcej na ten temat znajdziecie tutaj

 

 

Dziecko siedzi przy stole i pije z kubeczka, przed nim stoi jedzenie w talerzu

Klik

 

I to by było na tyle. Przed nami jeszcze kilka sensorycznych artykułów. Wypatrujcie ich ;) dobrego tygodnia! 

Dobre Liski | ul. Gruntowa 9/1 lok.2 | 15-706 Białystok | woj. podlaskie | Tel.: 694596187 | E-mail: kontakt@dobreliski.pl
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium