Dlaczego sensoryka jest ważna
Pojęcie sensoryki jest szerokie i złożone. Myślę też, że nadal nie jest do końca odkryte. Matką integracji sensorycznej można nazwać Jean Ayres - amerykańską terapeutkę zajęciową i psycholożkę edukacyjną. I to właśnie ona, w książce "Integracja sensoryczna a neuronauka – od narodzin do starości", napisała, że „integracja sensoryczna to możliwość rejestrowania informacji ze świata zewnętrznego przez narządy zmysłów, ich przetwarzanie w ośrodkowym układzie nerwowym i wykorzystanie do celowego działania”.
Żeby jeszcze Wam to uprościć - chodzi o bodźce. Codziennie są nam one dostarczane przez środowisko w którym żyjemy, przez otaczający nas świat. Bodźce te, które docierają z ciała i środowiska do naszego centrum dowodzenia, czyli do mózgu, musi on przechwycić, przyswoić i odpowiednio zareagować. I wszystko jest ok, jeśli nic nie stoi na przeszkodzie w przepływie bodźców. Gorzej, jeśli coś idzie nie tak, coś się nie zazębia o siebie. Wtedy możemy powiedzieć o zaburzeniach integracji sensorycznej. Mózg odbiera bodźce, ale nie może ich odpowiednio przetworzyć i zareagować.
Co ciekawe integracja sensoryczna rozpoczyna się już w okresie płodowym! Trwa mniej więcej do 7 roku życia. Dlatego tak ważne jest by w tym czasie szczególnie o nią dbać. A jeśli coś, cokolwiek, Was zaniepokoi - nie bać się udać do specjalisty po pomoc.
Rozwój sensoryczny u dzieci
Zacznijmy od tego, że na nasz system sensoryczny składa się siedem zmysłów. To zmysł równowagi, dotyku, słuchu, wzroku, smaku, zapachu oraz
zmysł proprioceptywny (inaczej mówiąc pozycja ciała). By wszystkie one dobrze działały, należy stymulować cały rozwój sensomotoryczny malucha. Warto więc wprowadzić do codziennego planu dnia zabawy i aktywności, które stymulują wszystkie zmysły dziecka. Integracja sensoryczna jest związana z rozwojem dziecka i przebiega bez przeszkód jeśli zmysły działają prawidłowo. Rozwój sensoryczny można wspierać w sposób naturalny na przykład podczas codziennych zabiegów pielęgnacyjnych. Myjąc maluszkowi głowę, czy podczas kąpieli. Wycierając malucha ręcznikami o różnej fakturze, czesząc włosy czy smarując balsamem lub kremem. Działać możemy też obcinając maluchowi paznokcie. Nożyczki mają fakturę i temperaturę z jaką dziecko nie styka się na co dzień. A i samo muskanie opuszków palców podczas obcinania paznokci jest swoistym pobudzaniem receptorów czuciowych. Warto maluszka głaskać, rysować mu na plecach czy brzuszku różne kształty. Najlepiej wykorzystać do tego własne palce. Ale można też rysować naprzemiennie - raz palcem, a raz miękką kredką, piórkiem, kamyczkiem, czy piłkami sensorycznymi o różnej fakturze.
Fajnym sposobem sensorycznego wsparcia maluszka jest też jego noszenie! Nie tylko na rękach, ale również w nosidle czy chuście. Możemy z nim też delikatnie tańczyć. Dajmy też maluchowi poznawać świat wszystkimi zmysłami. Dajmy mu do zabawy nie tylko zabawki do tego przeznaczone, ale też samodzielnie wykonane butelki sensoryczne, slime domowej roboty czy nawet garnki czy drewniane łyżki. Jeśli maluch zaczyna właśnie raczkować - pozwólmy mu to robić nie tylko na dywanie, podłodze czy macie, ale również na piasku czy trawie. Pozwólmy też maluchowi się... pobrudzić! To też genialnie będzie działać na rozwój sensoryczny.
Sensoryczne zabawy dla dzieci
Takich zabaw jest naprawdę sporo. Niektóre bardziej skomplikowane, inne mniej. Wszystkie równie zajmujące. Weźmy na przykład taki suchy makaron. Może nam posłużyć do zrobienia domowej grzechotki, albo butelki sensorycznej. Ale możemy też nawlekać go na nitkę i stworzyć swoją własną biżuterię.
Możemy też zrobić domowe tablice znikopisy. Potrzebna nam będzie torebka strunowa i farba, którą wpuszczamy do torebki. Później ją zamykamy, a dziecko może malować palcem po zamkniętej w woreczku farbie. Bez brudzenia!
Fajna i idealna na ciepłe dni jest też zabawa z przezroczystą folią spożywczą. Rozciągamy ją pomiędzy drzewami i dzieci już mają jedyne w swoim rodzaju płótno do malowania farbami!
Ciekawe są też wszelakie zabawy w przesypywanie - czy to suchego ryżu, czy kaszy. Ale możemy też utrudnić nieco zadanie - i w nasiona czy właśnie suchy prowiant wrzucić zabawki. Zadaniem malucha będzie uratowanie ich z ruchomych, ryżowych piasków.
Zabawki można też zamrozić w wodzie, a później dać dziecku taką bryłkę i cieszyć się jego kreatywnymi sposobami na wydostanie ich.
Dobrą i bardzo prostą zabawą sensoryczną jest po prostu malowanie palcami. Dajcie dziecku się pobrudzić, pozwólcie poznać fakturę farby. To zaprocentuje!
Fajną pobudzającą sensorycznie zabawą jest też... darcie papieru! My do tej pory używamy tego sposobu przy napadach złości. Moje dzieci mają specjalne pudełko z karteczkami, które mogą zgniatać, rwać, miętolić czy nawet robić z nich kulki i rzucać nimi w ścianę czy o podłogę. To naprawdę fajnie odpręża.
A skoro już przy pudełkach jesteśmy - to możecie przygotować pudełko różności. Wkładamy tam wszystkie dziecięce skarby. Kamyki, szyszki, ale też kredki czy pluszowe pompony. Później zakrywamy maluchowi oczy i zachęcamy do wyjmowania poszczególnych skarbów i zgadywania co udało się wydostać.
Możemy też przygotować sensoryczny tor przeszkód. Sporo przykładów i pomysłów znajdziecie oczywiście w internecie. My przygotowaliśmy sobie specjalne kafelki sensoryczne. Wystarczy tektura, klej i różne rzeczy. Na jeden kartonik przyklejamy ziarenka kawy, na inny fasolę, miękkie piórka, tasiemki czy zimne kamyki. Później dziecko może tych kafelków dotykać, a nawet po nich chodzić - jeśli zrobimy większą wersję.
Zimpli Kids - gotowe zestawy do robienia Slime i nie tylko
Zanim pojawiły się moje dzieci jakoś nigdy nie miałam za dużej styczności z zabawkami sensorycznymi. A już gluty, czyli slime, w ogóle napawały mnie bardziej obrzydzeniem niż zaciekawieniem. To się zmieniło wraz z pojawieniem się chłopców. Wtedy zrozumiałam, że taki glutek to... Świetna zabawa! Ugniatanie go potrafi odprężyć i pozbyć się stresu. Można slime zrobić w domu samemu, wedle przepisu (o czym w dalszej części tekstu), ale jeśli nie macie na tyle cierpliwości czy umieętności, możecie sięgnąć po gotowe zestawy do robienia glutów Slime Baff w różnych kolorach od Zimpli Kids.
[product id="29162, 29163, 29164"]
Dzięki proszkowi Slime Baff powstanie prawdziwie oślizgły glut, który zapewni dzieciakom mnóstwo frajdy podczas kąpieli. Wystarczy dosypać proszku do wody, a powstanie slime, idealny do sensorycznej zabawy. Przyciągający wzrok kolor, żelowa konsystencja i śliska faktura aż się proszą, by dotykać, przelewać i rozdzielać gluty. Choć brzmi to nieco odrażająco, dzieci pokochają ten rodzaj zabawy. Slime to uczta dla zmysłów i poznawcza przygoda. Maluch z przyjemnością będzie przyglądał się magicznemu procesowi zamiany wody w ciągnący się szlamik. Zalety proszku do robienia glutów:
- Przebadany dermatologicznie i bezpieczny dla skóry dziecka – otrzymał akredytację od British Skin Foundation (BSF), wiodącej brytyjskiej organizacji zajmującej się badaniem chorób skóry. Po dogłębnej analizie BSF uznała go za całkowicie bezpieczny dla skóry; firma dermatologiczna Dermatest regularnie przeprowadza testy płatkowe skóry wszystkich produktów Zimpli Kids.
- Przyjazny dla środowiska i biodegradowalny – jest certyfikowany zgodnie z normą OECD301B przez Intertek, największego na świecie dostawcę usług kompleksowego zapewnienia jakości.
Łatwy w czyszczeniu, nie pozostawia plam na wannie i nie zapycha jej odpływu. - Idealny do zabawy sensorycznej dla dzieci – ciekawa, zmienna konsystencja, faktura, kolor, które pobudzają wszystkie zmysły.
- Testowany i certyfikowany – poddany został szeregowi testów bezpieczeństwa zabawek oraz zgodności z przepisami prawnymi i toksykologicznymi.
- Przyjazny weganom i wolny od testów na zwierzętach.
- Wielokrotnie nagradzany na przestrzeni lat – zyskał aprobatę rodziców na całym świecie.
Warto pamiętać, że produkt nie nadaje się dla dzieci poniżej 3. roku życia. Z 20 g proszku można uzyskać aż 5 litrów glutów. Zawartość opakowania rekomendowana jest do 1 kąpieli lub 4 mniejszych zabaw w misce z użyciem proszku. A jak to zrobić? Spokojnie, nie ma w tym nic trudnego. Wystarczy wsypać proszek do wody (np. do wanny lub miski). Po chwili woda zamieni się w gluta. Po skończonej zabawie użyjcie proszku do rozpuszczania i dolejcie jeszcze trochę wody. To sprawi, że produkt zyska konsystencję płynu, a to z kolei pomoże w bezpiecznym wylaniu go do kanalizacji.
Kolejnym fajnym produktem jest magiczny proszek do kąpieli Gelli Baff Colour Change.
[product id="29171, 29172, 29213"]
Całkowicie unikalny, zabawny produkt do kąpieli, który w moment zamienia wodę w wannie w substancję przypominającą kawałki pokruszonego lodu. Dodając proszek Gelli Baff Colour Change do wody, tworzycie gęstą substancję o kolorach przyciągających wzrok i nęcącą teksturą. To prawdziwie magiczny produkt, wprost stworzony do aktywności pobudzającej wszystkie zmysły dziecka. Ale na sensorycznej przygodzie zabawa wcale się nie kończy. Kolejną atrakcją jest dodanie drugiego, rozpuszczającego proszku. W ten, również w fascynujący sposób zamienicie „lód” w wodę i to w innym kolorze. Po skończonej kąpieli, wystarczy wylać wodę do odpływu.
I jeszcze jedną propozycję dla Was mam - strzelający proszek do kąpieli Crackle Baff Colours - 3 użycia, 3 kolory.
[product id="29169"]
Wystarczy dodać proszek z jednej saszetki do wanny, a standardowa kąpiel zamieni się z festiwal kolorowych, strzelających i podskakujących drobinek. Produkt został przebadany dermatologicznie i jest całkowicie bezpieczny dla wrażliwej skóry najmłodszych użytkowników. Do niekwestionowanych zalet należy jego biodegradowalność oraz to, że nie pozostawia śladów na wannie. Stworzone do wielozmysłowej aktywności w domu i w przedszkolu.
Przepisy na Slime DIY i inne ciekawostki
Przepisów na domowy slime w internecie znajdziecie sporo. Ja zdradzę Wam ten, z którego my sami najczęściej korzystamy. Potrzebujemy po pierwsze szklanki mąki pszennej oraz tyle samo mąki ziemniaczanej. Do tego 3/4 szklanki oleju, pół szklanki wody i ewentualnie barwnik spożywczy. Barwnik do jajek też się nada ;) jeśli, tak jak nam został Wam jakiś po świętach. Wszystko to mieszamy w misce i wyrabiamy aż do osiągnięcia preferowanej konsystencji. I tyle. Później pozostaje nam już tylko dobra zabawa :)
Dobrze sprawdza się też slime z wody i płynu do naczyń. Potrzebne nam będzie 1/4 szklanki wody, 3 łyżki płynu do naczyń oraz około 5 łyżek skrobi kukurydzianej. Najpierw łączymy wodę i płyn, a następnie mieszamy go ze skrobią. Nasz wyrobiony slime wrzucamy do zamrażalnika na kilka minut. Po wyjęciu można się nim bawić.
A jeśli chcecie zrobić ciastolinę to też mam ciekawy przepis. I łatwy! I szybki, bo bez gotowania. Potrzebne będzie 2,5 szklanki mąki, 1 szklanka soli, olej roślinny - około 3, 4 łyżki oraz półtora szklanki gorącej wody. Wszystkie składniki mieszamy do momentu powstania klejącej masy. Później czekamy aż nasza masa przestygnie i ugniatamy ją przez kilka godzin. I co dalej? Gotowe!
Prosto robi się również piasek kinetyczny. Wystarczy nam mąka kukurydziana i olej. Wlewamy go do mąki i mieszamy póki nie osiągniemy satysfakcjonującej nas konsystencji.
I to tyle na dziś. Do poczytania!
Wyszukiwarka
