Kosmetyki do zadań specjalnych
Skóra im starsza, tym większej pielęgnacji wymaga. A jeśli dodatkowo jesteście w ciąży - powinnyście pielęgnować ją podwójnie. Młode mamy z kolei niech sięgną po kosmetyki wielofunkcyjne - nie oszukujmy się, czasu i tak mamy mało kiedy pojawia się dzidziuś. Zobaczcie kilka propozycji kosmetyków ponadczasowych, które pokochacie.
W ciąży stawiajmy na dokładną pielęgnację stref intymnych, dbanie o brzuszek i uda - żeby ustrzec je przed rozstępami i... dbanie o sutki. W końcu, jeśli będziecie karmić maleństwo piersią - to przed nimi ważne zadanie. I wymagają dodatkowej pielęgnacji tuż przed porodem i w pierwszych tygodniach karmienia. Zawsze pod ręką warto mieć czystą, hipoalergiczną lanolinę, na przykład od Lullalove. To superkosmetyk. Ochrania, natłuszcza i wygładza skórę, pomaga też przy drobnych ranach, gdyż przyśpiesza ich gojenie. Stworzona została ze szczególna myślą o niemowlętach, dzieciach i kobietach karmiących piersią. Czysta lanolina od Lullalove jest wysokooczyszczona, a testy kliniczne potwierdzają, że może być stosowana u osób szczególnie wrażliwych. Jest także przebadana dermatologicznie i pod kątem czystości mikrobiologicznej. Lanolina uzupełnia barierę lipidową skóry, chroniąc przed wysuszaniem i pękaniem naskórka. Działa osłaniająco na uszkodzony naskórek, dlatego świetnie sprawdza się przy otarciach (nawet tych po butach) czy też popękanych kącikach ust lub płatków nosa, przy katarze. Jest praktycznie bezwonna, co ma szczególne znaczenia u dzieci, które często nie lubią różnych zapachów. Używana w okresie karmienia piersią pomaga zapobiec podrażnieniom, jakie mogą powstawać przy przystawianiu dziecka do piersi. Nie trzeba zmywać jej przed karmieniem. Jej stosowanie przynosi dużą ulgę i oszczędza niepotrzebnego stresu i bólu, jaki mógłby się pojawić przy poranionych brodawkach. Jest to produkt w 100% naturalny, beż żadnych dodatków. Lanolina pozyskiwana jest z wełny owiec w Australii i Nowej Zelandii.

Nie tylko podczas ciąży, ale też już na sam jej koniec, na sali porodowej może Wam się przydać... coś do ust. Pomadka nawilżająca, wazelina, krem, albo masło do ust Shea i wosk pszczeli jak te od Lullalove. Jest gęste i ultra przyjemne w aplikacji. Zostało wykonane na bazie naturalnych olejów i wosku pszczelego. Masło Shea często zwane masłem karité, cudownie nawilża i natłuszcza skórę pozostawiając ją sprężystą i miękka. Zmniejsza świąd, jest źródłem witamin i minerałów. Stosowane jest m.in. w leczeniu łuszczycy, dermatozie czy alergiach. Posiada certyfikat Eco-Cert. Zawartość aż 20%. Z kolei olej ze słodkich migdałów, który dostarcza witaminy A,D,E i B oraz kwasy tłuszczowe, proteiny i sole mineralne. Jest świetnie tolerowany, nie powoduje alergii. W skłądzie znajdziemy jeszcze wosk pszczeli i olej jojoba.

Do brodawek świetnie nadaje się maść PureLan 100 Medela. Powstała z czystej lanoliny i pomaga łagodzić podrażnienia i chronić brodawki w czasie ciąży i karmienia piersią. Maść została przebadana dermatologicznie, jest hipoalergiczna oraz nie zawiera barwników i substancji zapachowych. Pomaga zapewnić odpowiedni poziom nawilżenia i tworzy barierę ochronną. Regularne nakładanie maści PureLan 100 pozwala w naturalny sposób ukoić ból i nawilżyć brodawki i skórę wokół nich, zapewniając poczucie komfortu i umożliwiając karmienie piersią przez dłuższy czas. Pomaga ona przywrócić naturalny poziom lipidów w skórze, który mógł zostać naruszony w wyniku częstego karmienia piersią. Zawiera 100 procent czystego tłuszczu owczego zwanego lanoliną. Maść jest hipoalergiczna i nie zawiera sztucznych dodatków i konserwantów. Nie trzeba usuwać jej przed karmieniem. Co więcej, można ją też nakładać na usta lub nos oraz na przesuszone miejsca na skórze dziecka. A przy tym wszystkim - nie pozostawia śladów.

Przyda Wam się też nawilżający balsam na rozstępy od Sylveco. Został opracowany pod kątem najbardziej wymagającej i wrażliwej skóry, zawiera betulinę oraz ekstrakt z lukrecji gładkiej, które wzmacniają włókna elastynowe i kolagenowe, zapobiegając rozstępom i wiotczeniu skóry. Stosowany codziennie pielęgnuje skórę szorstką, przesuszoną, wymagającą poprawy elastyczności. Specjalnie dobrana kompozycja składników zatrzymujących wodę w skórze i optymalnie natłuszczających pozwala ją odżywić oraz przywrócić jej miękkość i gładkość. Lekka formuła balsamu doskonale się rozprowadza i wchłania, pozostawiając skórę idealnie nawilżoną i jędrną. Balsam polecany jest szczególnie kobietom w ciąży, po porodzie i matkom karmiącym, a także osobom, narażonym na wahania wagi.

W ciąży należy też szczególnie dbać o higienę jamy ustnej. I odwiedzać stomatologa. To, że nie można leczyć zębów w ciąży jest mitem. Ba! Nawet trzeba. Tak jak trzeba je szczotkować minimum dwa razy dziennie. Z pomocą przyjdzie organiczna pasta do zębów z aloesem dla kobiet w ciąży od Azeta Bio.

Jest bezpieczna, została stworzona aby minimalizować skutki najbardziej powszechnych przypadłości w ciąży, takich jak próchnica w ciąży, nadwrażliwe zęby i krwawiące dziąsła w ciąży, czy demineralizacja szkliwa - zwłaszcza utrata wapnia „przechwytywanego” przez dziecko. Pasta Azeta Bio zawiera Ksylitol (dobry cukier), który przeciwdziała rozmnażaniu się w jamie ustnej bakterii Streptococcus mutans odpowiedzialnej za rozwój próchnicy oraz wyciąg z aloesu, który chroni przed zapaleniem dziąseł, działa kojąco i ściągająco. Dzięki odpowiedniej formule, chroni szkliwo zębów i zapobiega powstawaniu kamienia oraz osadu na płytce nazębnej, które w głównej mierze przyczyniają się do powstawania próchnicy. Pasta jest doskonałą alternatywą dla osób ze stwierdzoną nietolerancją na fluor oraz kobiet w ciąży, u których mięta wzmaga nudności i wymioty. Dodatkowo nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego i jest bezpieczna dla osób uczulonych na gluten. Posiada praktyczną pompkę do łatwej aplikacji produktu, a opakowanie typu „airless” – najbardziej zaawansowany rodzaj opakowania, ogranicza dostęp powietrza oraz bakterii w trakcie aplikacji produktu.
Marka ma w ofercie również organiczny krem przeciw rozstępom z Inca Inchi dla kobiet w ciąży. Kiedy brzuch zaczyna rosnąć, wzrasta przemiana materii, a skóra "nie nadąża" z produkcją kolagenu i elastyny - białek odpowiedzialnych za rozciągliwość skóry, warto sięgnąć po ten produkt. Kosmetyki dla ciężarnych Azeta Bio przeciwdziałają powstawaniu rozstępów i niwelują rozstępy w ciąży, zwłaszcza tam gdzie występuje największe ryzyko ich pojawienia się - rozstępy na brzuchu, na biodrach czy piersiach. Dobry balsam na rozstępy to taki, który jednocześnie wspomaga szybszy powrót do formy po porodzie. Ekstrakt z liści aloesu działa kojąco i odprężająco. Olejek z Inca Inchi zapobiega powstawaniu rozstępów na brzuchu, biodrach, udach czy piersiach a także sprzyja redukcji i rozjaśnieniu już istniejących. Masło shea odżywia, natłuszcza i dba o prawidłowe nawodnienie komórek skóry. Mleczko błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia na skórze uczucia lepkości. Łagodzi objawy suchości skóry i uczucie swędzenia towarzyszące szybkiemu rozciąganiu się skóry. Produkt został przebadany dermatologicznie i alergologicznie. Jest bezpieczny również w okresie laktacji.

Bardzo ciekawym produktem jest też organiczny olejek do masażu krocza przed porodem, również z Inca Inchi od tej samej marki. Masaż krocza, w przypadku braku przeciwwskazań medycznych, zalecany jest przez położne od 34 tygodnia ciąży. Pozwala on lepiej przygotować się do porodu i jest jednym z naturalnych sposobów ochrony krocza przed jego pękaniem czy koniecznością nacięcia. Masaż krocza poprawia elastyczność i ukrwienie tkanek skóry odpowiedzialnych za rozciągnie oraz rozluźnienie okolic pochwy. Wykonywany regularnie, ułatwia poród i zmniejsza ból mu towarzyszący. Prawidłowo „wytrenowane” krocze szybciej się regeneruje i wraca do formy po porodzie. Do masażu należy stosować tylko naturalne olejki, pozbawione szkodliwych substancji chemicznych. Organiczny olejek do masażu krocza Azeta Bio dedykowany jest dla kobiet w ciąży, które planują poród naturalny. Zawiera olejek ze słodkich migdałów, olejek Inca Inchi bogaty w kwasy omega 3,6,9 oraz witaminy A i E a dodatkowo Tocopherol – naturalne źródło witaminy E pochodzenia roślinnego. Olejek bardzo dobrze się wchłania, nie jest tłusty. Nadmiar olejku wystarczy spłukać ciepłą wodą. Olejek nie podrażnia wrażliwych i skłonnych do częstych infekcji w ciąży okolic intymnych.
W ofercie marki znajdziecie też organiczny olejek ochronny na brodawki z Inca Inchi dla kobiet karmiących i organiczny żel do higieny intymnej w ciąży z Inca Inchi. Drugi z produktów, przez połączenie wyciągu z kwiatów nagietka lekarskiego, olejku z drzewa herbacianego oraz olejku z nasion Inca Inchi jest idealny zarówno jako płyn do higieny intymnej w ciąży, jak i płyn do higieny intymnej po porodzie, w okresie menopauzy, obitego krwawienia, upławów czy innych dolegliwości spowodowanych zmianami hormonalnymi.
Na ochronę brodawek uwagę zwraca też marka Bubble&CO. Ich organiczny olejek do pielęgnacji brodawek sutkowych to naturalna mieszanka oliwy z oliwek oraz olejku rycynowego, która pielęgnuje brodawki podczas karmienia piersią oraz zapobiega przyszłym podrażnieniom. Zawarta w oliwie wysoka dawka witaminy F zabezpiecza skórę przed nadmierną utratą wilgoci. Olejek chroni sutki przed i w trakcie karmienia piersią, utrzymuje naturalną miękkość, elastyczność i zdrowy wygląd skóry. Bardzo dobrze się wchłania, nie zawiera żadnych dodatków chemicznych oraz konserwantów. Posiada wygodny dozownik pozwalający w prosty sposób aplikować olejek na skórę.

Ja w ciąży namiętnie używałam też wszelakich olejków i masła shea. Jeśli o te pierwsze chodzi, to zdecydowanie wygrywa olejek ze słodkich migdałów. Znajdziecie go na przykład w ofercie marki Lullalove. Idealnie nadaje się dla całej rodziny. Nawilży i odżywi skórę niemowlaka, a dorosłym pomoże w walce np. z rozstępami. Powstaje z nasion drzew migdałowców. Tutaj zamknięty został w pięknej buteleczce z ciemnego szkła z kroplomierzem. Do twarzy wystarczą 2 krople, aby wykonać nim wieczorny masaż. Ten rytuał wzmocni skórę, wygładzi ją i nawilży. Świetnie się wchłania. Odżywia również włosy. Nadaje się do olejowania włosów. Olej ze słodkich migdałów zawiera kwas oleinowy, linolowy oraz witaminy A, B1, B2, B6, D i E. Przywraca blask zmęczonej skórze. Może być stosowany na ciemieniuchę. Jest naturalnym emolientem, więc cudownie sprawdza się dla skóry niemowląt. Uelastycznia skórę, więc kochają go kobiety w ciąży. Może być stosowany na rosnący brzuszek i piersi, zapobiegając powstaniu rozstępów. Świetny do demakijażu. Na twarz oleje stosuj w kuracjach kilku dniowych. Można stosować jako element maseczek na twarz i włosy. Świetny do demakijażu.

Do wyboru, jeśli chodzi o olejki, macie też olej z awokado - do twarzy i włosów, olej lawendowy i olej arganowy. Pierwszy z nich może być używany na noc, jako eliksir młodości, nawet przy tłustej skórze (co kilka dni). Wykazuje zdolności leczące skórę, przyśpiesza gojenie się ran. Jest bogaty w witaminy A, B, E, H, K, PP i F. Może być stosowany przy wrażliwej skórze, również pod oczy. Jest bardzo wydajny i dobrze tolerowany. Ma naturalny filtr przeciwsłoneczny na poziomie 4. Ujędrnia i uelastycznia skórę. Przy użyciu na ciało, łagodzi uczucie pieczenia po depilacji. Można go używać do demakijażu.
Drugi - czyli olejek lawendowy - to produkt z którym w okresie ciąży lepiej uważać. Ale w późniejszym czasie będzie idealny dla zestresowanych, zapracowanych mam. Jego zapach odciąży głowę i zrelaksuje ciało, a nawet pomoże zasnąć. Działa terapeutycznie i w celach prozdrowotnych stosowany jest od wieków. Ma działanie antystresowe. Olej z lawendy ma szerokie zastosowanie. Jako surowiec kosmetyczny dodaje się go do perfum, mydeł, soli do kąpieli czy stosuje bezpośrednio na skórę. Działa wtedy antyoksydacyjnie i przeciwzapalnie. Wykazuje także właściwości antybakteryjne, więc można punktowo stosować go na wypryski skórne. Zwęża ujście gruczołów łojowych, przez co reguluje wydzielanie sebum. Redukuje obrzęki, wspomaga gojenie ran. Można stosować go jako wcierkę w skórę głowy. Pomoże przy przetłuszczających się włosach i łupieżu. Podczas przeziębienia przynosi ulgę w kaszlu i bólach gardła oraz głowy. Uwaga! Pamiętajcie, że oleje eteryczne należy stosować w małych ilościach. Zapach i działanie jest bardzo intensywne już przy 1 kropli. Jak każdy naturalny produkt może powodować podrażnienia. 30 ml wystarczy na długi czas używania.
I w końcu trzeci z wymienionych, czyli olej arganowy. To jeden z najcenniejszych i najdroższych olejków stosowanych w kosmetyce. Pozyskuje się go z orzechów drzewa arganowego. A produkcja 1 litra trwa ponad 20 godzin! Dlatego nazywa się go marokańskim złotem. Można stosować go na włosy, w celu ich regeneracji. Najlepiej na noc lub jako maskę na godzinę przed myciem włosów. Udowodniono, że przyśpiesza porost włosów i je wzmacnia. Stosowany na paznokcie wzmocni płytkę i zmiękczy skórki. Połącz go z sokiem z cytryny dla lepszego efektu. Wykazuje też działanie silnie regenerujące. Można stosować go pod oczy i na okolice ust w formie kuracji na noc. Spłyci zmarszczki, napnie skórę. Doskonale sprawdza się przy AZS. Na co dzień może chronić skórę przed działaniem czynników zewnętrznym takich jak wiatr, słońce czy chłód. Ma wysoką zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych. Dzięki temu łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie wyprysków. Polecany w problemach z trądzikiem, AZS, opryszczką czy na egzemy. Zapobiega powstawaniu blizn i przebarwień, przez co świetnie sprawdza się w ciąży i w połogu. Uelastycznia skórę, więc warto masować nim zmieniającą się skórę na biuście, brzuchu, udach i pośladkach. Olej arganowy może być stosowany u niemowląt i dzieci. Bezpośrednio na skórę lub dodany do kąpieli.

Nie wiem jak Wy, ale ja w ciąży nie mogłam stosować peelingów. Moja skóra reagowała źle i już. Dlatego wybawieniem było mydło peelingujące, które ma zdecydowanie łagodniejsze działanie i nie trzeba nim myć całego ciała. Można poprzestać na dłoniach ;) Waszą uwagę chciałam zwrócić na dwa mydła od Mydlarni Cztery Szpaki: peelingujące mydło Melisa Dynia oraz peelingujące mydło Porzeczka i jedno od Lullalove: peelingujące mydło z pyłkiem pszczelim i miodem. Pierwsze z nich zniewala orzeźwiającym aromatem melisy, mięty i cytryny. Zapach ten jest intensywny, ale nieprzytłaczający. Jeśli mydło może być pozytywne i wesołe to Melisa Dynia taka właśnie jest - poprawia humor jak żaden inny kosmetyk. Efekt peelingujący uzyskano dzięki dodaniu do niej wytłoczyn z pestek dyni. Przypadnie do gustu osobom, które lubią mocniejsze peelingi.
Z kolei mydło porzeczkowe ma głęboką, jeżynową barwę, a swoim zapachem przywodzi na myśl dojrzałe owoce zrywane prosto z krzaka gdzieś w cienistym lesie. Zmielonym pestkom czarnej porzeczki zawdzięcza soczysty, słodko-kwaskowaty aromat i delikatne właściwości peelingujące, a olejek geraniowy dodaje mu fajnego pazura i świeżości. To mydło przypadnie do gustu wielbicielkom i wielbicielom nieoczywistych, wyrazistych i odrobinę leśnych zapachów. Będzie też doskonałym wyborem dla tych, którzy nie lubią zbyt ostrych drobinek peelingujących - te w nim zawarte są na tyle delikatne, że z powodzeniem poradzą sobie z martwym naskórkiem, nie wykluczając jednak tego mydła jako kosmetyku do codziennego użytku. I w końcu trzecie - mydło z pyłkiem pszczelim i miodem. Jest polecane szczególnie do skóry tłustej, zanieczyszczonej, szarej, przemęczonej czy problematycznej pod względem wyprysków. Idealnie nadaje się do mycia twarzy i ciała. Peeling zapewniają tu zmielone skorupki orzecha arganowego. W mydle znajduje się też miód gryczany i pyłek pszczeli, które wzmacniają skórę, działają odkażająco i oczyszczająco. Kolor mydła uzyskiwany jest przez mieszankę miodu, oliwy z oliwek i pyłku pszczelego i może różnić się w zależności od pory roku. Pozostawia na skórze miły filtr.

Kiedy już się umyjemy i złuszczymy co trzeba, warto zadbać o uczucie świeżości. Szczególnie pod pachami. Pocenie się to zmora - przyznają to na pewno wszystkie z Was, które były w ciąży latem. Tylko jak tu użyć antyperspirantu w momencie, kiedy wszystkie zapachy drażnią? Sięgnąć po kosmetyk w kremie o neutralnym, albo bardzo delikatnym aromacie, który chroni i daje poczucie zadbania. Na przeciw oczekiwaniom wychodzi Mydlarnia Cztery Szpaki i ich naturalny dezodorant w kremie bezzapachowy oraz naturalny dezodorant w kremie cytrusowo-ziołowy.

To kosmetyki, które nie blokują naturalnego procesu, jakim jest pocenie. Bo pocenie się jest dobre dla ciała - reguluje jego temperaturę, odprowadza zbędne substancje (m.in. aminokwasy, chlorki wapnia, mocznik, sód, potas) i toksyny. Trudno jednak nie zauważyć, że to zjawisko ma również przykre strony - w szczególności nieprzyjemny zapach. I właśnie z tym doskonale poradzą sobie te dezodoranty. A do tego nie są one antyperspirantami. Antyperspirant mechanicznie blokuje ten naturalny proces, zatyka pory skóry. Z kolei te dezodoranty wchłaniają nadmiar potu, działają bakteriobójczo, łagodzą podrażnienia (np. powstałe podczas golenia pach) i pozostawiają długotrwałe uczucie świeżości. Kosmetyk idealny? Raczej tak. Kosmetyk bardzo wydajny? Tak. Kosmetyk bez konserwantów i aluminium? Tak. Kosmetyk dla osób szanujących swoje ciało i żyjących w zgodzie z Naturą? Również - tak. Kosmetyk nie tylko dla kobiet, ale również dla facetów? Zdecydowanie tak.
Mamom, szczególnie tym młodym, które na stanie w domu mają noworodka (nie mówiąc o tych, które oprócz malucha mają jeszcze starszaka!) na pewno z pomocą przyjdzie korygujący krem pod oczy od Lullalove. Jest idealny na co dzień i pod makijaż. Nie zostawia tłustych śladów, nie roluje korektora czy fluidu. Redukuje cienie pod oczami, napina skórę i.... rozświetla ją! Wśród jego składników aktywnych znajdziecie: kwas hialuronowy, kofeinę, oleje: arganowy, sezamowy, kokosowy oraz ekstrakty: z algi czerwonej i brunatnej oraz z zielonej herbaty. Znajdziecie w nim także emolienty pochodzenia roślinnego, glicerynę, witaminę E oraz składniki mineralne. Skład jest przebadany i bezpieczny. Ekstrakty z alg zapobiegają rozszerzaniu się naczyń krwionośnych zlokalizowanych w okolicy oczu. A kofeina stymuluje mikrokrążenie w skórze. Tym samym, przy regularnym stosowaniu, zostają zredukowane cienie i opuchlizna (według wyników badań aplikacyjnych produktu). Zielona herbata wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, przez co opóźnia (nieubłagane niestety) oznaki starzenia się skóry. Oleje zawarte w kremie odbudowują i regenerują skórę, długotrwale ją nawilżając. Ale największym sekretem jest tu.... mineralna mika. Odbija światło od skóry tak, że możecie wyglądać jak gwiazda Hollywood. Przy delikatnym makijażu, można stosować go zamiast rozświetlacza. A żeby nie zgubił się w torbie czy plecaku - pakowany jest w płócienny woreczek-kosmetyczkę. Pod kątem składu, nie ma przeciwwskazań do używania produktu przez kobiety w ciąży oraz karmiące piersią. Jednak nie ma badań, które zaświadczają, że są one 100% bezpieczne dla nich. Badania na ciężarnych nie były wykonywane. Warto też pamiętać, że będąc w ciąży możemy różnie reagować na pożywienie i kosmetyki. Zdarza się, że nawet produkty używane przed ciążą, w trakcie jej trwania zaczynają uczulać. Zmienia się im również sposób odczuwania zapachów. Trzeba to rozpatrywać indywidualnie, a najlepiej skonsultować z lekarzem ginekologiem prowadzącym pokazując mu skład INCI wykazany na etykiecie.

Zmęczenie pomoże też ukryć krem do twarzy z efektem delikatnie brązującym od Lullalove. To produkt dla wszystkich, którzy chcieliby mieć skórę w kolorze... wakacji. A przy tym nie martwić się o plamy z samoopalacza, o odpowiednie dozowanie i pomarańczowe zacieki na brodzie czy różnice pomiędzy twarzą a resztą ciała. Okazuje się, że w Polsce rośnie kwiat (nie dziko, ale się go uprawia) - niepokalanek pospolity. Z którego ekstrakt działa... brązująco! Sam w sobie ma fioletowe, małe kwiatuszki. Zupełnie niepozorny, a to własnie z niego robi się innowacyjny składnik "melanobronze". To on z dnia na dzień delikatnie brązuje skórę. Efekt da się zauważyć już po pierwszej nocy. Ale uwaga: Efekt pigmentacji jest kwestią indywidualną. Każda skóra inaczej reaguje. W razie wątpliwości najlepiej wykonać test na kawałku skóry. Krem kryje w sobie również: olej z baobabu, słonecznikowy i z marchewki które zapobiegają wysuszeniu skóry; wosk z borówki - silnie nawilża; macerat z gorzkiej pomarańczy - pachnie obłędnie, a do tego łagodzi podrażnienia i rewitalizuje skórę; sok z liści aloesu - łagodzi podrażnienia, w kosmetyce używany od setek lat; glicerynę oraz witaminę E. Należy nakładać go na oczyszczoną i osuszoną twarz. Najlepiej na noc. Efekt brązujący będzie delikatnie pogłębiał się wraz z upływem dni i regularnego stosowania. Krem można stosować codziennie lub do momentu uzyskania pożądanego odcienia skóry. I wrócić do niego po kilku dniach. Krem ma zapach radosnych i odżywczych pomarańczy.
A skoro jesteśmy już przy kremach do twarzy, to chciałam Wam polecić jeszcze jeden, a mianowicie ochronny krem do twarzy antysmog od Lullalove. Zanieczyszczenie powietrza to problem nie tylko dla naszych płuc, ale też i skóry. Smog może powodować też alergie czy trądzik. Składa się z wielu cząstek chemicznych, które wnikają przez skórę. Dlatego warto postawić na zaawansowany krem, których chroni skórę twarzy przed działaniem czynników zewnętrznych. Zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych, które wchodzą w skład płaszcza lipidowego, wspomaga odbudowę cementu międzykomórkowego. To właśnie on odpowiada za miękkość i elastyczność skóry. Jest tarczą, która zabezpiecza skórę przed penetracją obcych substancji z otoczenia. Oleje dają skórze również witaminę E - naturalny, mocny antyoksydant. Specjalne ekstrakty chronią skórę przed wnikaniem metali ciężkich. W kremie znajdują się soki z jabłek i brzoskwini. A wraz z nimi witaminy z grupy C i B. Nawilżają i rozjaśniają skórę. Wyciąg z korzenia żeń-szenia zwalcza wolne rodniki tlenowe, które odpowiadają za starzenie się skóry. Ekstrakty z nasion jęczmienia i pszenicy działają ujędrniająco i odżywczo. Olej z pestek malin zawiera silne przeciwutleniacze takie jak; karotenoidy oraz flawonoidy. Kwas hialuronowy ma zdolność wiązania wody na powierzchni skóry. Jest naturalnym składnikiem macierzy międzykomórkowej. Krem przeznaczony do skóry zmęczonej, poszarzałej, podrażnionej, a nawet wrażliwej. Szczególnie w okresie zwiększonej ilości smogu w powietrzu. Redukuje drobne zmarszczki. Uspokaja stany zapalne. Stymuluje skórę do odnowy i odżywia ją i pachnie soczystymi owocami, jakby malina zakochana w jabłku. Składniki aktywne kremu: olej z pestek malin, soki owocowe z jabłek i brzoskwiń, ekstrakt z korzenia żeń-szenia, kwas hialuronowy, olej arganowy, olej z wiesiołka, ekstrakty z nasion zbóż (pszenicy i jęczmienia), olej z korzenia marchwi.

I w końcu kosmetyk, który powinien znaleźć się w każdym domu. Czyni cuda i ma bardzo wszechstronne zastosowanie. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że mając go w swojej kosmetyczce - nie będziecie sięgać praktycznie po żadne inne ;) Mówię o nierafinowanym maśle shea (maśle karité) od Mydlarni Cztery Szpaki.

Masło te to nic innego jak olej otrzymywany z nasion drzewa masłowego (łac. Vitellaria paradoxa). Kosmetyk ma postać i kolor masła, a po ogrzaniu (np. w dłoniach) rozpuszcza się, głęboko się wchłania i odżywia skórę. Jest kosmetyczną alfą i omegą, zawiera witaminy A i E, które działają na skórę odmładzająco. Jest też naturalnym filtrem przeciwsłonecznym, świetnie sprawdza się w ochronie skóry przed wiatrem i zimnem. Przeciwdziała wysuszaniu skóry, tworzy na jej powierzchni warstwę ochronną która zatrzymuje wodę. Działa na skórę odprężająco, ma właściwości przeciwzapalne, antybakteryjne. Polecane jest do każdego rodzaju skóry, także tłustej i trądzikowej. Napina i ujędrnia skórę, dzięki czemu sprawdzi się również w walce z cellulitem i rozstępami. Można go używać na skórę całego ciała, twarzy, stóp i dłoni a także na końcówki włosów. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy.
Jak kosmetyki to i kosmetyczki i koszyczki
No dobra - powiecie - skoro tyle tych kosmetyków jest, to jak i gdzie je trzymać, żeby po pierwsze: nie miały do nich dostępu nasze dzieci; i po drugie: móc mieć je zawsze pod ręką? Odpowiedź jest prosta. W kosmetyczkach i... koszyczkach. Albo pudełkach czy skrzyneczkach. Poniżej znajdziecie kilka moich propozycji.
Kosmetyczka świetnie nadaje się żeby utrzymać porządek w torebce. Dodatkowo - kiedy będziecie przepakowywać się z torby do torby, albo pakować na jakiś dłuższy wyjazd - nie będziecie biegać bez sensu po całym domu szukając kosmetyków po kątach, czy przetrząsać torebki. Bo wszystko będziecie mieli w jednym miejscu - ładnie i schludnie zapakowane w piękną formę.
Osobiście bardzo lubię pikowane kosmetyczki od Samiboo. Bardzo podobają mi się wzory w maliny, tęczę i kwiaty vintage. Dlaczego? Zostały wykonane z dwóch tkanin. Z jednej strony - z pikowanej bawełny satynowej, podwójnie zmiękczonej. Jest to tkanina w 100% wykonana z bawełny. Satynowy splot sprawia, że jest ona delikatna i gładka w dotyku. Wnętrze kosmetyczki to specjalna, wodoodporna tkanina powleczona powłoką hydrofobową, dzięki czemu nic się nie wchłania i łatwo się czyści, dodatkowo jest bardzo lekka. Kosmetyczka zapinana jest na zamek i ozdobiona kolorowym pomponem lub chwostem. I - co ważne przynajmniej dla mnie - to produkty w całości zaprojektowane i uszyte w Polsce.

Ciekawie wyglądają też kosmetyczki marki Bim Bla. Zakochana jestem we wzorze Nightfall, o czym Wam już zresztą chyba kiedyś pisałam ;) Ale bardzo ładnie prezentują się również takie wzory, jak np.: Gray Meadow, czy kosmetyczka w kropeczki. Te kosmetyczki to obowiązkowa propozycja dla zorganizowanej mamy. Idealne na pieluszki, chusteczki oraz ubranka na zmianę. Starsze dzieci mogą do nich spakować kosmetyki, bieliznę na wyjazd lub ulubione drobiazgi. Dzięki uniwersalnemu designowi kosmetyczki pasują do każdej toby dla mamy i nie tylko. Wykonano je z wysokiej jakości bawełny, wzmocnionej silikonowym wypełnieniem, dzięki czemu są trwałe i zachowują swoją formę. Do kosmetyczki dołączony jest ozdobny pomponik z drewnianym koralikiem.

Co ważne - kosmetyczka przyda się Wam też na porodówce. Zdradzę Wam swój patent. Jedną miałam ze sobą i były w niej faktycznie kosmetyki, itd. A druga - którą też spakowałam do torby - kryła najważniejsze dokumenty, gumkę do włosów, masełko do ust, krem na brodawki, przekąskę i mokre chusteczki. Obydwie idealnie się sprawdziły. Szczególnie jeśli chodzi o masełko do ust i krem na brodawki - dzięki temu, że były w mniejszej kosmetyczce nie musiałam ich szukać w dużej, która kryła inne, potrzebne na sali popołogowej kosmetyki.
Możecie też wybrać kosmetyczkę z wyposażeniem. I to nie tylko tym, które przyda się Wam. Można bowiem sprawić prezent córeczce i sprezentować jej kosmetyczkę z akcesoriami Małej Miss od marki Janod. W skład zestawu wchodzi: 1 duże okrągłe lusterko z rączką, 1 paleta do makijażu z cieniami w 6 kolorach i pędzelkiem/gąbeczką do ich nakładania; paleta jest zamykana na klapkę, a po jej wewnętrznej stronie znajduje się kolejne małe lusterko, 2 szminki (czerwona i różowa), 2 lakiery paznokci (różowy i niebieski) z wyciąganymi pędzelkami, 1 eyeliner, 1 butelka perfum, 1 grzebień. Wszystkie elementy wykonane zostały z drewna i pomalowane bezpiecznymi dla dzieci farbami. Są precyzyjne i bardzo estetyczne, a zabawa nimi to sama przyjemność, zwłaszcza dla dziewczynek, które lubią naśladować swoje mamy – pomaga im oswajać się z codziennością i przyswajać zasady społecznych zachowań. Prostokątna kosmetyczka na akcesoria jest zapinana na suwak, a wykonana z bawełny w kolorze różowym we wzory. Ma solidną rączkę do przenoszenia i wygląda elegancko. Idealnie nadaje się na prezent. I kto wie? Może Wasza córka poproszona o pożyczenie Wam kosmetyczki zgodzi się... :)
Z kolei kosmetyczka z 9 akcesoriami do pielęgnacji niemowląt od marki Beaba na pewno przyda się Wam podczas codziennych, wieczornych rytuałów. Zapinana na długi suwak, z solidną rączką pośrodku do wygodnego przenoszenia. Oprócz pojemnej kieszeni głównej, ma jedną zewnętrzną kieszonkę z tyłu, oraz dwie wewnętrzne kieszonki na suwak i dwa rzędy szerokich elastycznych gumek (5 na klapie i 4 w komorze głównej), ułatwiających stabilną segregację akcesoriów. Obracany haczyk umożliwia zawieszenie kosmetyczki w łazience lub przy toaletce. W zestawie znajduje 9 przyborów, niezbędnych do higieny i pielęgnacji maluszka: termometr cieczowy do kąpieli, o zaokrąglonych kształtach, z zawieszką; termometr elektroniczny z nakładką zabezpieczającą; bezpieczne nożyczki ze stali nierdzewnej, o zaokrąglonych końcówkach, z nakładką zabezpieczającą; poręczny obcinacz do paznokci; delikatny pilniczek; szczoteczka do włosów z bardzo miękkim włosiem; silikonowa szczoteczka zakładana na palec idealna też do masażu dziąseł w okresie ząbkowania i czyszczenia pierwszych ząbków; okrągły gryzaczek strukturalny z silikonu; aspirator do nosa. Wszystkie akcesoria utrzymane są w odcieniach bieli i turkusu, z żółtymi akcentami. Materiał kosmetyczki jest wodoodporny i łatwy do czyszczenia. Kosmetyczka może służyć dziecku przez wiele lat, również kiedy będzie starsze. Sprawdzi się np. podczas wyjazdów na wakacje czy nocowania u znajomych.


Czymś pośrednim między kosmetyczką a koszyczkiem jest... organizer na łóżeczko. Służyć będzie głównie dziecku, ale mamie na pewno ułatwi życie :) Polecam organizer na łóżeczko od Lullalove. Pomieści mokre chusteczki, pieluszki, ubranka, smoczki, zabawki czy butelki. Ułatwi opiekę nad maluszkiem i świetnie zorganizuje przestrzeń w sypialni. Idealnie komponuje się z innymi produktami z tej linii kolorystycznej. Przybornik wypełniony jest grubą włókniną, zapewniającą utrzymanie kształtu i stabilności podczas używania. Ma aż 8 kieszonek o różnej wielkości.

Przybory malucha, szczególnie te do kąpania, pomieści idealnie zestaw kąpielowy z akcesoriami od Beaba. Został zapakowany w stylowy pleciony koszyk i utrzymany w łagodnych odcieniach niebieskiego. Zawiera aż 5 elementów, niezbędnych do pielęgnacji małego dziecka: szczoteczkę do włosów niemowlaka z bardzo miękkim nylonowym włosiem; grzebień z zaokrąglonymi zębami, delikatny dla włosków; można go przechowywać w tylnej części szczoteczki, dzięki czemu zajmą mniej miejsca; nożyczki ze stali nierdzewnej, o zaokrąglonych końcówkach, bezpieczne do pielęgnacji paznokci niemowlęcia, dla dodatkowej higieny i ostrożności dołączono do nich osobne etui; termometr cieczowy do kąpieli, o zaokrąglonych kształtach; biały ręcznik kąpielowy z kapturkiem, wykonany z chłonnego materiału frotte o wymiarach 70x70 cm, obszyty materiałem w odcieniu, pasującym do całości zestawu.

Z kolei Wasze kosmetyki, drogie mamy, powinien pomieścić koszyk/pojemnik do przechowywania od Layette. Dostępny w wielu wzorach, przepięknie będzie prezentował się na półce w łazience czy pokoju. Jest dwustronny, idealnie zmieszczą się w nim pieluchy czy kosmetyki. Został wykonany z tkaniny bambusowej i jest naprawdę przepiękny.

I.... to by było na tyle. Tak, wiem, miało być jeszcze o akcesoriach, torbach, plecakach i innych cudach. I będzie! Już w kolejnym wpisie. Polecam go Wam bardzo serdecznie i życzę wspaniałego tygodnia :)
Wyszukiwarka