suma: 0,00 zł do kasy
wyszukiwarka zaawansowana

Mamy święto mamy

Mamy święto mamy

Jak ważna w życiu każdego z nas jest matka, chyba nikogo nie trzeba przekonywać. To ona jest pierwszą osobą, z którą mamy kontakt. I to jeszcze przed narodzeniem.
Dlatego warto jej chociaż raz w roku podziękować. Albo nawet częściej. Ale, ale. Podziękujmy też sobie, mamusie. Dogadzajmy sobie. Nawet, jeśli nasze dziecko ma się dopiero pojawić po drugiej stronie brzucha. Pamiętajcie, że jak nikt, zasługujemy na rozpieszczanie. I to nie tylko jeśli chodzi o ciało, ale też i duszę.


Relaks dla każdej z nas

Nie wiem jak Was, ale mnie nic tak nie relaksuje po ciężkim dniu z dwójką berbeciów, jak długa kąpiel w pianie. Uwielbiam nalać sobie gorącej wody, wlać milion olejków ;) zapalić świeczki i zapomnieć o bożym świecie. Oferta płynów, żeli, pianek i wszystkiego innego do kąpieli jest ogromna. Ale chciałabym, żeby oprócz pięknego zapachu, dany kosmetyk działał też wyjątkowo na moją skórę. I tu z pomocą przychodzi mleko do kąpieli z Lullalove.

 

Mleko do kąpieli

Klik

Wybierać możemy wśród takich zapachów jak dream czy sweet. I naprawdę pachną obłędnie. Na przykład zapach dream to coś pomiędzy jabłkiem, a egzotycznymi perfumami. A do tego mleczna kąpiel pielęgnuje. Jej działanie wspiera pyłek pszczeli i zawarte w nim witaminy A, B1, B2, B3, C, B6, PP i kwas foliowy. Naprawdę warto się zaopatrzyć w buteleczkę i zatopić w kąpieli. A kiedy już tak sobie w tejże pianie odpoczywamy, nie zapomnijmy też o higienie intymnej. To szczególnie ważne w ciąży, ale nie tylko. Warto sięgnąć po preparat naturalny, który nie powinien nas podrażnić. Świetną propozycję ma dla nas firma Sylveco. Ich łagodny żel do higieny intymnej jest hypoalergiczny, pozwala utrzymać fizjologiczną równowagę skóry i błon śluzowych miejsc intymnych.

 

żel do higieny

Klik

No dobra, kiedy jesteśmy już umyte i pachnące, nasuwa się pytanie: A co później?

 

Rozpieszczania ciąg dalszy oczywiście!


Zanim jeszcze wejdziemy do wanny, na twarz, włosy i skórę głowy warto nałożyć sobie maseczkę z glinki. Możemy wybrać różne kolory, każda ma inne właściwości. Ja najczęściej sięgam po glinkę białą Kaolinite marki Lullalove, która jest najdelikatniejsza.

 

glinka biała

Klik

Daje efekt "baby face", a regularnie stosowana usuwa martwe komórki naskórka i stymuluje procesy regeneracyjne w skórze.W składzie ma mnóstwo mikroelementów, jest naturalna i można z niej zrobić nawet... dezodorant! Zmyć ją możemy wodą z mydłem, na przykład z Mydlarni Cztery Szpaki. Dobry wybór to ich delikatne mydło Miś z lanoliną.

 

Klik

W prezencie możecie je dać nie tylko swojej mamie, koleżance która będzie mamą, ale też swoim dzieciom. Jest produktem bezpiecznym już dla noworodków. A to przez brak olejków eterycznych i barwników. Ma dość gęstą pianę, przyjemnie pachnie i bardzo dobrze myje. Poradzi sobie więc również z glinką. A jeśli lubicie czuć delikatne ściągnięcie na twarzy, jak po dobrym oczyszczeniu, polecam lipowy płyn micelarny z Sylveco. Jest oczywiście hypoalergiczny. Zawiera ekstrakt z kwiatów lipy szerokolistnej, który wykazuje działanie nawilżające i osłaniające, zwiększa
elastyczność i sprężystość oraz odporność skóry na utratę wody. Ponadto wyciąg ten polecany jest w pielęgnacji oczu, łagodzi podrażnienia i koi zaczerwienioną skórę.

 

lipowy plyn micelarny

Klik


Wystarczą dwie krople, by mieć piękną twarz


Kiedy zmyjemy już glinkę i oczyścimy twarz, czas na olejek. Taki o świetnych właściwościach i obłędnym zapachu znowu proponuje nam Lullalove. Eliksir do twarzy i ciała ogórek z melonem to magia zamknięta w malutkiej buteleczce.

 

Klik

W składzie znajdziemy jedynie same naturalne olejki i witaminę E. Zapach spodoba się nie tylko kobietom, ale również mężczyznom. Także, jeśli kiedyś będziecie się zastanawiały nad prezentem dla męża, chłopaka, brata czy taty, bez obaw sięgnijcie po eliksir ;) Tym bardziej, że nawet sam wygląd kosmetyku jest uniwersalny i unisex. Zamknięty jest w buteleczce z ciemnego szkła, co daje ochronę przed słońcem. Ma również bardzo poręczny kroplomierz, który ułatwia precyzyjne dozowanie kosmetyku. Na twarz wystarczą dwie krople. Prawie jak dwie kalorie w sławnych tic-tacach ;)

A co jeśli nie przepadacie za konsystencją olejków? Też jest na to sposób. Masło do ciała. Moim zdecydowanym faworytem jest masło do ciała Super Blend – Masło Shea, Masło Kakaowe,
Olej Kokosowy z Mydlarni Cztery Szpaki.

 

Klik

Prostszego składu już chyba nie można sobie wymarzyć. Kosmetyk tworzą nierafinowane masło shea, nierafinowane masło kakaowe, nierafinowany olej kokosowy. Pod wpływem ciepła dłoni masło delikatnie się rozpuszcza, dzięki czemu jego aplikacja jest wyjątkowo prosta i... przyjemna. Nadaje się do pielęgnacji całego ciała. I zapakowane jest tak, że każda mama ucieszy się, kiedy dostanie taki prezent.


Od stóp do głów, z uwzględnieniem dłoni i ust


Dłonie są naszą wizytówką. Jednak, przy małych dzieciach, bardzo często o tym zapominamy. Bo przecież, a to trzeba na szybko zaprać bodziak umazany marchewką, albo - o zgrozo - kupą. A to maluch rozsmaruje po podłodze farby, pomaże kanapę mazakami czy wysypie nam ziemię z kwiatków. I kto to wszystko sprząta? Oczywiście mama. Często w takich sytuacjach liczy się czas i nie w głowie nam nawet zakładanie rękawiczek. Zresztą, bądźmy szczere. Musiałybyśmy w tych rękawiczkach chodzić od rana do nocy ;) Dlatego, żeby odbudować nadszarpniętą "reputację" naszych dłoni, koniecznie pamiętajmy o kremie. Osobiście polecam krem do rąk z propolisem z Lullalove

 

Klik

Jest wyjątkowo gęsty i kremowy i świetnie się sprawdzi w przypadku spracowanych, maminych dłoniach, wymagających odżywienia. Nie lepi się, bardzo łatwo się rozprowadza.Cechuje go wysoka zawartość masła Shea oraz miodu i propolisu.Jest to produkt polski, wykonany na PodbeskidziuI, co bardzo dla mnie istotne, nie testuje się go na zwierzętach.
Kiedy już zadbamy o dłonie, nie zapomnijmy również o stopach. Pamiętacie, jak czekałyście na pierwsze kroczki Waszego maleństwa? Albo jak całowałyście te cudowne, słodziutkie małe, bose stópki? I teraz przyznajcie się same przed sobą, czy o swoje bose stópki dbacie podobnie? Pewnie większość spuści nieśmiało głowę i cicho powie, że nie. I tak, ja też jestem w tejże grupie. Dlatego postanowiłam bić się w pierś i dać moim stopom to, co najlepsze. Oprócz kąpieli w soli każdego wieczoru, serwuję im również krem. Godny polecenia jest krem marki Lullalove, który, podobnie jak wersja do rąk, zawiera w składzie propolis. Oprócz niego ma również ekstrakt z zielonej herbaty i mocznik, który redukuje zrogowacenia i zmiękcza naskórek.

 

Klik

No i w końcu dochodzimy do ust. Tych, którymi dajemy buziaki w małe stópki, a czasem pokrzykujemy na malucha, kiedy nie chce nas słuchać i psoci niemiłosiernie. I w końcu tych, którymi wypowiadamy do słuchawki: "mamusiu, nie wiem jak ze mną wytrzymywałaś, kiedy byłam mała" :) Nasze usta na pewno nam podziękują za odpowiednie nawilżenie. Zapewnić je może masło do ust shea i wosk pszczeli z Lullalove. Jest gęste i ultra przyjemne w aplikacji, a do tego wykonane na bazie naturalnych olejów i wosku pszczelego. Możecie być pewne, że za to, że go używacie podziękuje Wam również Wasz mąż czy partner :) pamiętajcie też o masażu ust. Świetnie do tego celu nada się zwykła szczoteczka do zębów. A masaż można wykonać tuż po umyciu naszych kiełków.

 

Klik

A jeśli już przy masażu jesteśmy, warto zwrócić uwagę na szczotkę do masażu na sucho znów z Lullalove.

 

Klik

No nic nie poradzę, że robią genialne kosmetyki i akcesoria ;) możecie mi wierzyć, że post nie jest w żaden sposób przez nich sponsorowany :) ale, wracając do szczotki. Jak zapewnia producent, jest wykonana w 100% z roślin - oprawa z drewna bukowego, włosie z kaktusa agawy oraz bawełniana przepaska na dłoń. Dzięki temu jest całkowicie naturalnym przyrządem do domowej pielęgnacji ciała. Regularne szczotkowanie zapewnia elastyczność skóry, stymuluje układ odpornościowy oraz poprawia samopoczucie. Tradycja szczotkowania na sucho wywodzi się z
medycyny ajurwedyjskiej. Celem masażu, oprócz usunięcia martwego naskórka, jest pozbycie się złogów toksyn. Masaż pomaga także pozbyć się napięcia. Wykonany rano - pobudza, wieczorem - relaksuje. Nic tylko chwycić szczotkę w dłoń i zacząć masować. Nie tylko siebie, ale również... swoją mamę. Bo świetnym prezentem będzie wspólny wieczór spa. I to bez wychodzenia z domu. Warto też zaopatrzyć się w kosmetyczkę, żeby to wszystko spakować. I mieć w jednym miejscu, zawsze pod ręką.

 

Klik


Mamo, dogadzaj sobie, nie tylko innym


No dobra. A co z przyszłymi mamami? Tymi, które czekają na swojego maluszka i obawiają się, jak to wszystko ogarną. Na pewno warto je wspierać. Być blisko i służyć radą. Ale tylko, jeśli nas poproszą. Bo nic tak nie wkurza ciężarnej, jak dobre rady, dawane bez powodu. Wierzcie mi, kobieta z burzą hormonalną naprawdę nie potrzebuje historii, jak to było kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Potrzebuje za to... lanoliny! I to nie tylko jeśli zamierza karmić piersią. Mi lanolina pomogła wyleczyć ciemieniuchę u młodszego syna, a mężowi uratowała spierzchnięte dłonie. Starszak natomiast uwielbia smarować nią usta. I pomyśleć, że pierwotnie została stworzona, żeby leczyć popękane brodawki, a nawet hartować piersi, zanim jeszcze mały ssak pojawi się na świecie. Ja najbardziej zaufałam lano maści Ziai i maści na brodawki PureLan z Medeli.

 

Klik

To czysta lanolina, pomaga przywrócić naturalny poziom lipidów w skórze. Maść została przebadana dermatologicznie, jest hipoalergiczna oraz nie zawiera barwników i substancji zapachowych. Nic, tylko korzystać, na zdrowie.
Jako, że ciążowy brzuszek rośnie z miesiąca na miesiąc, a później raptem wraca do wcześniejszych rozmiarów, na ciele mogą pojawić się rozstępy. Warto zapobiegać ich powstaniu już podczas ciąży, smarując brzuch i uda olejem kokosowym, albo tym ze słodkich migdałów. Świetnie też sprawdzi się nawilżający balsam na rozstępy z Sylveco. Zawiera betulinę oraz ekstrakt z lukrecji gładkiej, które wzmacniają włókna elastynowe i kolagenowe, zapobiegając rozstępom i wiotczeniu skóry. Stosowany codziennie pielęgnuje skórę szorstką, przesuszoną, wymagającą poprawy elastyczności.

 

Klik

 

Klik

Peeling od czasu do czasu też nie zaszkodzi, a wręcz jest wskazany. Nie wiem, czy wiecie, ale
te tanie, sklepowe, często zawierają... kawałeczki plastiku, szumnie nazywane kuleczkami czy perełkami. Ja dowiedziałam się tego całkiem niedawno i od tamtej pory, albo robię peeling sama w domu z fusów po kawie czy cukru, albo sięgam po kosmetyki naturalne. Takie też często daję w prezencie. Szczególnie ten, peeling kawowy z BodyBoom o zapachu "Świąteczny cynamon" najbardziej przypadł mi do gustu. Nie tylko wygładza i nawilża, ale też redukuje cellulit.

 

Klik

 

W składzie ma kawę robusta, cukier brązowy, czekoladę, różową sól himalajską,olej arganowy, olej makadamia, olej ze słodkich migdałów oraz witaminę E. A do tego obłędnie pachnie. Dla samego zapachu warto go mieć. Ale warto też wtedy kupić jakieś ciasteczka, bo od samego wąchania człowiek robi się głodny ;) Pod kątem zapachu, ale też właściwości i estetycznego opakowania, w sam raz na prezent, świetnie sprawdzi się również puszysty mus do ciała Cynamon i Wanilia z Mydlarni Cztery Szpaki. Jego zapach to korzenno-orientalne nuty, idealne wprost na okres jesienno-zimowy.

 

Klik

 


Jak dać dobrą radę nie mówiąc ani słowa


Okej. A co, jeśli naprawdę bardzo, bardzo mocno chcemy pomóc młodej, lub przyszłej mamie, a nie chcemy wyjść na przemądrzałego człowieka? Podarujmy jej książkę. Poradnik. Sama będzie mogła wziąć sobie z niego to, co jej się spodoba. A w przyszłości, kto wie. Może nawet przekazać swojej córce :) Polecam serię "Mamy dla mamy". Składają się na nią dwa tomy: "Mamy dla Mamy" tom I (Ciąża) oraz "Mamy dla Mamy" tom II (Macierzyństwo).

Z pierwszego z nich dowiemy się jak przygotować się na życiową rewolucję? Jak pisze wydawca, Wydawnictwo Mamy dla Mamy to: "Książka autorstwa 1200 kobiet! Ponad 380 stron, 89 rozdziałów na temat okresu przygotowania na pojawienie się dziecka. Każdy z nich ma swoją autorkę, ale jest efektem dyskusji kilkuset mam. Ta książka to efekt szalonego projektu, którego realizacji podjęło się ponad 1000 kobiet – mam i ekspertek w swoich dziedzinach. Są wśród nas m.in. lekarki, psycholożki, farmaceutki, położne, doule, doradczynie laktacyjne, dietetyczki, pedagożki, fizjoterapeutki czy prawniczki, które postanowiły podzielić się swoją wiedzą dotyczącą dziecka, mamy i rodziny. Przez rok prowadziłyśmy żywe i emocjonujące dyskusje, pragnąc wspólnie wypracować dla Ciebie wartościową książkę.".

 

Klik

 

A tom drugi? Odpowiada na pytanie jak to się teraz robi? Autorek znowu jest 1200! A stron już... Ponad 690! W tym 170 rozdziałów dotyczących okresu wczesnego macierzyństwa – z dziećmi w wieku do 3 lat. Każdy z nich ma swoją autorkę, ale jest efektem dyskusji kilkuset mam. Naprawdę warto te książki poznać i podarować w prezencie.

 

Klik

Mamuśkom, szczególnie tym młodym i pierworódkom, na pewno spodoba się "Album maluszka"
Wydawnictwa Wilga. Najlepszy prezent z okazji narodzin albo chrztu dziecka. Rodzice mogą w nim m.in. opisywać najważniejsze wydarzenia z pierwszego roku życia dziecka czy wklejać zdjęcia, żeby uwiecznić wszystkie chwile warte zapamiętania.

 

Klik

Wszystkim mamom, nie ważne jak zaawansowanym, jeśli chodzi o macierzyństwo, przyda się też planner. Niby niepozorny zeszyt, a pomoże zaplanować i zorganizować czas. Wpiszemy tu i listę zakupów, i ulubione imiona dla malucha, i najważniejsze numery telefonów, czy ważne daty. Zapiszemy też przepis na ciasto dla malucha, czy adres sklepu z ciuchami dla mam karmiących. No po prostu must have. Moje serce skradł Mommy Planner Florence Gold. Zakochałam się i już!  ;)

 

Klik


Biżuteria z misją specjalną


No dobra. A teraz przyznac się, która nie lubi biżuterii? Pytanie retoryczne, prawda? :) A jeśli biżuteria jest do tego magiczna i pomaga nam... uśpić dziecko, to już w ogóle jest to must have. Sama chciałam kupić ten wisiorek, będąc w drugiej ciąży, niestety dowiedziałam się o nim nieco za późno, bo w ostatnich miesiącach. Ale bardzo mnie urzekł. Kto wie, może sobie jeszcze kiedyś taki kupię. I to nawet bez ciąży ;) co w nim takiego magicznego? Już Wam mówię. Otóż meksykański wisiorek Bola, znany też jako dzwoneczki ciążowe, to niezwykła biżuteria ciążowa. Wewnątrz małej kulki znajduje się dzwoneczek wydający cichy, miły dla ucha dźwięk. Już od około 20. tygodnia życia maleństwo słyszy dźwięki z otoczenia. Częste noszenie Boli na brzuszku przyzwyczai dzidziusia do jego dźwięku, a po urodzeniu będzie działać na nie uspokajająco.Naprawdę warto go mieć. I jest idealnym prezentem, nie tylko na Dzień Matki.

 

Klik

 

Kochajcie mamy. Nie tylko 26 maja

 

A teraz idźcie i przytulcie swoje mamy. I powiedzcie, jak bardzo je kochacie! A później popatrzcie na siebie w lustrze i powiedzcie to również sobie. Bo każda z nas na to zasługuje. I jest to prezent, na który każda z nas najbardziej czeka. Miłego świętowania mamuśki! Dużo snu, spokoju i tupotu małych stóp o poranku. Odpocznijcie, porozpieszczajcie się trochę, żeby później, ze zdwojoną siłą wrócić do roli supermamy. Bo każda z nas jest super. Pamiętajcie o tym!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl