suma: 0,00 zł do kasy
wyszukiwarka zaawansowana

Nie tylko kapcie i bidon - czyli co przygotować do przedszkola

Nie tylko kapcie i bidon - czyli co przygotować do przedszkola

Poczytaj i bądź przygotowany

Nie ma lepszego przygotowania do nieznanego, niż książka, która opisuje co się może wydarzyć. Oczywiście - nie przewidzimy wszystkiego, ale jeśli zarówno my, jak i nasze dziecko, jesteśmy zieloni w temacie na przykład przedszkola, warto sięgnąć po porady bardziej doświadczonych, albo właśnie po książkę, która odpowie na kilka pytań. I pomoże w adaptacji. Taką książką może być "Feluś i Gucio idą do przedszkola" Katarzyny Kozłowskiej, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

 

Klik

 

Poznajemy trzylatka, Felusia, który za chwilkę stanie się przedszkolakiem. W przygotowaniach pomagają mu rodzice. Razem z nimi kompletuje wyprawkę, pakuje się. W jego plecaku nie może zabraknąć kogoś, kto pomoże mu oswoić wszystkie lęki. Przynajmniej tak się chłopcu wydaje, bo do tej pory tak było. To jego najlepszy przyjaciel, miś Gucio. We dwójkę raźniej, więc razem dowiedzą się jak wyglądają sale, co będą robić, w jakich zajęciach i wydarzeniach będą uczestniczyć. Ciepłe i pogodne ilustracje Marianny Schoett pokazujące wnętrze przedszkola i wybrane chwile z przebiegu dnia zachęcą do radosnego wyczekiwania, a wspólne czytanie stanie się pretekstem do rozmów. Dzięki temu Wasze dziecko będzie spokojniejsze i z radością powita nowych kolegów.
Do roli przedszkolaka świetnie przygotowuje jeszcze m.in. Kicia Kocia i Mysia. W tych seriach również znajdziecie książeczki dotykające tej tematyki.
Mój starszak cieszy się, że będzie mógł za jakiś czas zacząć poznawać literki i cyferki. Przygodę z tym, początkowo abstrakcyjnym, światem rozpoczęliśmy jeszcze w domu. Pomagały nam różne książki. Polecić Wam mogę kilka tytułów. Na pewno sprawdziła się u nas "Liczby. Obracanka" wydana przez Wydawnictwo Wilga.

 

Klik

 

W środku znajdziemy obrotowe elementy, które należy dopasować do odpowiednich wyrazów. To nauka i zabawa w jednym! I to już dla żłobkowiczów. Świetna jest też książka "Od 1 do 10" Oli Cieślak, do tej pory katowana u nas przed snem. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry. To wesoła książeczka do nauki liczenia, dzięki której dzieci bez trudu opanują liczby od 1 do 10. Pomoże im w tym gromada zwierzaków o bardzo wyrazistej kresce i dziesięć łatwo wpadających w ucho wierszyków. Niektóre z nich starszak zna już na pamięć. I recytuje jak tylko zobaczy odpowiednią ilustrację. I to właśnie dzięki tej książce nauczył się liczyć do trzech, mając zaledwie półtora roku.

 

Klik


W tematyce liczb sprawdzi się też bestseller "Bardzo głodna gąsienica", której autorem jest Eric Carle, a ukazała się nakładem Wydawnictwa Tatarak. To najbardziej znana książka Erica Carle, która została przetłumaczona na 62 języki i sprzedała się w 32 milionach egzemplarzy. Bohaterką jest żarłoczna, zielona gąsienica, która przemierza świat w poszukiwaniu smacznych kąsków. Podjada listki i owoce, ale nie gardzi również ciastkiem czy kiszonym ogórkiem. Nawet największy niejadek, towarzysząc jej w podróży poprzez przysmaki, dni tygodnia i liczby, skusi się na małe co nieco.

 

Klik


Jeśli zaś chodzi o poznawanie alfabetu, pomóc w tym może na przykład świetna książka obrazkowa z serii Miasteczko Mamoko - "Mam oko na litery" Aleksandry i Daniela Mizielińskich wydana przez Dwie Siostry. Na czym gra łoś muzykant? Kto zagląda w paszczę krokodyla? Jakie zwierzę ściga się z zającem? Młody czytelnik ma za zadanie wyszukać rzeczy, których nazwy zaczynają się na literę podaną w lewym lub prawym górnym rogu ilustracji. Liczba pod literą podpowiada, ile jest ich na pewno. A może zdołacie znaleźć jeszcze więcej? Do dzieła! Co ciekawe, słów można szukać nie tylko w języku polskim.

 

Klik


Żłobkowiczom (ale przedszkolakom też) natomiast na pewno przypadnie do gustu "Mój pierwszy słownik obrazkowy" Wydawnictwa Entliczek. Książkę lekko i dowcipnie zilustrował ceniony rysownik i autor książek dla dzieci - Ole Könnecke. Znajdziemy tu cały dziecięcy świat: dom i jego wyposażenie, ogród, pory roku, zwierzęta, pojazdy, sport i zabawy, liczby i litery, a nawet instrumenty muzyczne. A do tego wszystkiego zabawne historyjki z udziałem sympatycznych, zwierzęcych bohaterów. Książka jest duża, kartonowa. Idealna do czytania leżąc na brzuchu na podłodze :)

 

Klik


Kolejną, ciekawą propozycją jest "W domu, w dziczy, na ulicy. Rozbrykany słownik obrazkowy", której autorką jest Fiep Westendorp. Ukazał się nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry. Ciepłe, zabawne rysunki przedstawiają miejsca, przedmioty, czynności, gry i zabawy, sposoby spędzania czasu, pory roku i święta. Każdej ilustracji towarzyszy jednowyrazowy podpis. Fiep Westendorp, holenderska mistrzyni ilustracji, narysowała spokojny, przyjazny świat, w którym dzieci mogą brykać do woli. I choć od tamtego czasu minęło już kilkadziesiąt lat, ta książka świadczy o tym, że to, co najważniejsze, wcale się nie zmieniło. To perełka grafiki książkowej sprzed lat – do oglądania, poznawania nowych słów i nauki czytania.

 

Klik


I w końcu perełka, po którą bardzo często sięgamy - "Jeden Dzień" Mizielińskich, wydany przez Dwie Siostry. To codzienny słownik obrazkowy dla wszystkich maluchów. A w nim – ponad 200 pogodnie zilustrowanych słów, które układają się w jeden dzień z życia dziecka. Od rana do wieczora. Od poduszki pod głową do księżyca za oknem. Od przebudzenia do zaśnięcia. Na kartonowych stronach znajdziecie jedzenie, ubrania, zabawki, wizytę w parku, na placu zabaw i w zoo, kąpiel, części ciała oraz wiele innych rzeczy i zdarzeń bliskich każdemu dziecku.

 

Klik


Liter (małych i dużych) i cyfr maluchy mogą się też uczyć przy okazji zabaw piłką sensoryczną od Rubbabu. Są one rekomendowane dla dzieci od 1 roku życia. Są wyjątkowo miękkie i przyjemne w dotyku, mają jaskrawe kolory, a ich zróżnicowane faktury, wzory i wypustki, oparte o wielkie i małe litery alfabetu, cyfry i figury geometryczne, zachęcają dziecko do nauki i zabawy, przy okazji stymulując zmysł dotyku. Kule są lekkie i mają optymalne dla małych rączek rozmiary. Aktywizują maluchy do chwytania. Można je toczyć, odbijać, ściskać, ugniatać, rzucać… Są w pełni bezpieczne, także dla niemowląt. Ich oryginalnie wyprofilowane kształty sprawiają, że bawienie się nimi wspiera rozwój małej motoryki. Starsze dzieci mogą ich śmiało używać do różnego rodzaju gier. Są odpowiednie również dla dzieci ze specjalnymi potrzebami. Nadają się do celów terapeutycznych i stymulacji polisensorycznej.

 

Klik


Jeśli już jesteśmy przy piłkach, czyli zabawkach, to pozostańmy na chwilę w tej tematyce.

Przytul mnie i nic się nie bój

Na początek, w pierwszych dniach przedszkola czy żłobka panie często zgadzają się, żeby maluch wziął ze sobą z domu jakąś przytulankę. Wiadomo, że z ulubionym pluszakiem raźniej. Świetnie sprawdzą się na przykład przytulanki od Snap The Moment - Niko i Aja. Są mięciutkie jak poduszeczki, więc świetnie nadadzą się na przykład przy leżakowaniu. Niko to chłopiec, a Aja - dziewczynka. W paczce przyjaciół są też Abi, oraz Nea. Wszyscy oni staną się nieodłącznymi kompanami i wprowadzą dzieci do bajkowego świata. Dbają o ich dobry sen i towarzyszą podczas wspólnych zabaw. Jak na ulubioną przytulankę przystało są pogodni, uśmiechnięci, delikatni. Przytulanki wykonane są z najwyższej jakości miękkiej, bawełnianej satyny, przyjaznej dla dziecka.
Więcej przytulanek znajdziecie pod tym linkiem. Na pewno wybierzecie coś dla swojego malucha.

 

Klik

 

Pościel do zadań specjalnych

Pościel do przedszkola czy żłobka warto kupić wcześniej i pozwolić maluchowi pospać w niej trochę w domu. Wtedy złapie zapach domowych kątów, a dziecku łatwiej będzie w nowym miejscu z rzeczą, którą już zna i lubi. Świetnie sprawdzi się bawełniana pościel w zimorodki od Lullalove.

 

Klik

 

Ma delikatny, uniwersalny wzór, który spodoba się zarówno chłopcom, jak i dziewczynkom. Co ciekawe jest ręcznie malowany, autorski i unikalny. Dzięki temu pościel Waszego dziecka będzie wyjątkowa. Wykonana została w 100% z najwyższej jakości bawełny posiadającej certyfikat Oeko-Tex standard 100, w klasie I, czyli bezpiecznej nawet dla niemowląt. Duży rozmiar sprawdzi się zarówno we własnym łóżeczku jak i podczas leżakowania w przedszkolu. Brak integralnego wypełnienia ułatwia pranie i przechowywanie pościeli. Pościel nie ma zamka ani rzepów, więc jest w pełni bezpieczna dla dzieci i nie drażniąca.
Przepiękna jest też pościel bambusowa w liski od Cosy Cott. Tkanina użyta przy produkcji tej pościeli to 100 % włókno bambusowe, które posiada naturalne właściwości bakteriobójcze, eliminując ponad 70% bakterii ze swojej powierzchni, nawet po 50 praniach. Szybko schnie, posiada odporność na wilgoć co w efekcie uniemożliwia rozmnażanie bakterii. Absorbuje wilgoć od ciała i do tego zapewnia doskonałą przepuszczalność powietrza. Ma właściwości termoregulacyjne - w upały daje poczucie świeżości i kojącego chłodu, w dni chłodne - przyjemnego ciepła. Została uszyta ręcznie.

 

Klik


Chłopcom, szczególnie tym, lubiącym samochody, spodoba się pościel z wypełnieniem z zabawną poduszką z uszkami od Samiboo. Ma różne wzory, m.in. w samochodziki inspirowany Fiatem 126p. Jest mięciutka, delikatna, dwustronna. Wykonano ją z bawełny satynowej, podwójnie zmiękczonej. Jest to tkanina w 100% wykonana z bawełny, dzięki czemu jest przewiewna i przyjemna dla skóry maluszka. Satynowy splot sprawia, że jest ona delikatna i gładka w dotyku. Pościel jest na stałe zszyta z wypełnieniem w środku, które jest bardzo mięciutkie, wysokopuszyste, silikonowe i antyalergiczne.

 

Klik

 

Kapcie włóż, bidon chwyć, a śniadaniówkę wrzuć do plecaka

Moje maluchy w domu cały czas chodzą na bosaka. Tak nam zalecał fizjoterapeuta i tak, tak naprawdę, jest najzdrowiej. Czasem zamiast bosych stóp wybierają skarpetki. Ale to naprawdę wtedy, kiedy temperatura spadnie poniżej zera ;) no tak już mają. Nie wiem zatem jak uda mi się ich przekonać do kapci. Może, kiedy zobaczą przecudowne kapcie od Titot sami zechcą je nosić. Starszemu na pewno spodoba się wzór w samochody. Chociaż wzorów jest o wiele więcej i dla siebie znajdzie coś nawet największa maruda.

 

Klik

 

Kapcie są antypoślizgowe i oddychające. Stopa nie przegrzewa się i nie poci, dzięki czemu kapcie są całoroczne. TITOTki to najlepsze kapcie do przedszkola, wygodne buciki do żłobka jak i komfortowe obuwie po domu. Pomyślicie sobie, że buty przed zakupem najlepiej przymierzyć. Można je kupić w ciemno, pod warunkiem, że wiecie jak dobrać obuwię. A robi się to tak. Stopy dziecka układamy na kartce papieru i obrysowujemy. Następnie mierzymy długość pomiędzy dwoma najdalej oddalonymi od siebie punktami. Wybieramy kapcie o długości wkładki co najmniej 1 cm dłuższej.
Jeśli nasz przedszkolak będzie chciał zabierać ze sobą plecak nie zabraniajmy mu. Tym bardziej, że teraz jest tak dużo malutkich i leciutkich plecaczków, że maluch nawet nie odczuje ciężaru na plecach. Tym bardziej, że poza śniadaniówką, bidonem i ulubioną zabawką niewiele więcej się tam zmieści ;) U nas sprawdzają się plecaczki z serii Zoo od Skip Hop. Są przepiękne i sympatyczne. Ostatnio najbardziej za serce ujął mnie plecak nietoperz.

 

Klik

 

W serii są też m.in. lisek czy lama. Plecaki te zostały zaprojektowane z myślą o najmłodszych odkrywcach, którzy chcą samodzielnie nosić swoje zabawki. Są lekkie i pakowne oraz idealnie dopasowane gabarytem do sylwetki dziecka. Również co ważne posiadają specjalne zapięcie w formie klipsa. Dzięki niemu plecak nie spadnie ani się nie zsunie> plusem są też regulowane paski naramienne. Wewnątrz plecaka znajduje się adresówka na dane dziecka. Ponadto plecaczek ma możliwość doczepienia do niego „smyczy bezpieczeństwa” co sprawdza się szczególnie w przypadku małych dzieci. Nie zgubią się podczas podróży, zakupów, wycieczek, czy spacerów i nie oddalą od rodziców. Produkt nadaje się dla dzieci od trzech lat.

 

Klik

 

Klik


Małe modnisie chętnie sięgną po plecak z uroczą baletnicą od firmy Effiki. Dużym plusem tego plecaka są odblaskowe wykończenia dla zwiększenia bezpieczeństwa, które znajdują się zarówno z przodu jak i z tyłu plecaka oraz na paskach na ramiona. Główna przegroda ma duży otwór zapinany na zamek błyskawiczny, pozwalający na łatwe zapakowanie i rozpakowanie plecaka. W środku jest dodatkowa kieszeń na przybory oraz etykieta na nazwisko. Dwie boczne kieszenie (jedna z idealnie nadają się do przechowywania butelki z wodą.

 

Klik

 

I właśnie, przy wodzie będąc polecam, jak zwykle zresztą, bidony od b.box. Jeśli jeszcze o nich nie słyszeliście, to koniecznie poszukajcie informacji. I sprawdźcie je w akcji. Sprawdzają się idealnie nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach. To jedyny bidon na rynku, z którego dziecko może pić przechylając go do góry nogami, tak jak z butelki. Bidony dostępne są w owocowych, soczystych kolorach, z matowym wykończeniem.

 

Klik

 

Możecie mu też zafundować specjalne ubranko - neoprenową osłonkę, na przykład we wzór z dinozaurami. Ten specjalnie zaprojektowany rękaw pozwoli zabezpieczyć bidon przed upadkami, utrzyma temperaturę napoju i pięknie się prezentuje :) Dwustronny design sprawi, że bidon będzie unikalny.

 

 

Klik


Dla tych, którzy jednak nie chcą poznać magii bidonów b.box jest naprawdę wiele alternatyw. Na przykład bidon w auta i inne pojazdy od Rex London. Wzór Vintage Transport pewnością przypadnie do gustu miłośnikom wszelkich pojazdów w tym tych latających. Bidon nie może być tylko ładny, musi być też funkcjonalny. I takie są produkty Rex London. Poręczne, łatwe w użytkowaniu i w myciu. Idealne do szkoły, przedszkola i na wycieczki.

 

Klik


Skoro wodę mamy już ogarniętą, przyda się jeszcze jakaś mała przekąska. Polecam lunchboxy w których sama nosze jedzenie do pracy. Tylko ja w nieco większych, bo i mój apetyt zazwyczaj jest spory ;) Maluchom wystarczą śniadaniówki w wersji mini ;) na przykład takie jak lunchbox Bento od 3 Sprouts. To wygodny i skuteczny sposób na przechowywanie drugiego śniadania. Szczelne zamknięcie pozwala na zabranie ze sobą dipu, sosu lub jogurtu. Trzy części pojemnika pomogą idealnie porcjować posiłek, a przyjazne dla dzieci zatrzaski łatwo się otwierają i zamykają. Lunchbox Bento eliminuje konieczność stosowania foliowych torebek, a przygotowane jedzenie będzie zawsze świeże. Lunchbox będzie idealny na ulubione przekąski dziecka do przedszkola, szkoły, piknik lub szkolną wycieczkę.

 

Klik

 

Świetnie sprawdzi się również alternatywa - śniadaniówka ze sztućcami od Petit Monkey.

 

Klik

 

Lunchbox wzorowany jest na japońskich pudełkach posiłkowych bento. W górnej pokrywie znajduje się łyżeczka i widelec. Środek został przedzielony przegródkami dla łatwiejszego wypełnienia. Pudełko jest bardzo pojemne: zmieści kanapki i przekąski. Posiada czterostronny zamek typu easy click open-close. Sztywna konstrukcja śniadaniówki zapobiega zgniataniu się owoców, przekąsek i kanapek. Do pudełka można dopasować butelki termiczne z tym samym wzorem.
Pamiętajcie, że po jedzeniu należy umyć zęby. Uczcie też tego dzieci. W tym celu do plecaka można zapakować naturalną pastę do zębów z organiczną maliną i Xylitolem od Jack N'Jill.

 

 

Klik

 

Jest tak smaczna, że sama podbieram ją dzieciom. Nie ma w niej fluoru, więc może być stosowana już od pierwszego ząbka u dzieci, które jeszcze same nie potrafią wypluwać pasty, a zamiast tego ją połykają. Nie ma w niej też cukru, kolorantów, SLS, konserwantów i BPA. Wszystko to obco brzmiące nazwy. Ale wierzcie mi, to lepiej, że ich w paście nie ma. Do tego tubki są bezpiecznie klejone, łatwo się je otwiera, a opakowanie nadaje się do recyklingu. Nagietek sprawi, że pasta nie będzie drażnić delikatnych dziąseł, a malina nadaje paście niepowtarzalny smak, który pokochają dzieci. Ale smaków jest więcej, musicie sprawdzić sami, który najbardziej przypadnie do gustu Waszym maluchom.

Firma w ofercie ma również szczoteczki, na przykład z zabawnym króliczkiem. Jest biodegradowalna. Włosie szczoteczki wykonane jest z rośliny Spergularia Echinosperma (muchotrzew wiślany). Jest bardzo delikatne i cienke dla lepszej penetracji między zębami. Ergonomiczna rączka wykonana została w 100% w włókien kukurydzianych. Produkt nie zawiera BPA i PCV.

 

Klik


Warto też co jakiś czas myć ręce. Zwłaszcza przed posiłkami, ale też i po nie zaszkodzi. Po zabawie czy wizycie w sklepie. Nie zawsze mamy dostęp do mydła i wody. Pomóc może produkt o którym już Wam kiedyś pisałam - dziecięca antybakteryjna pianka do mycia rąk od Bentley Organic. Wystarczy nawet na 125 razy i nie trzeba mieć przy sobie wody ani ręcznika. Pianka do rąk została w 90% wyprodukowana ze składników organicznych. Ponadto jej unikalna formuła jest delikatna dla skóry, ale bezlitosna dla szkodliwych bakterii. Testy niezależnej organizacji certyfikujące "Soil Association" wykazały, że zabija około 99,9% bakterii. Nie zawiera przy tym alkoholu, kwasu p-hydroksybenzoesowego i jest wolna od sztucznych aromatów. Dzięki zawartości aloesu dodatkowo nawilża dłonie.

 

Klik


Z kolei do wytarcia na przykład buzi po posiłku przydadzą się Handy Wipes – podręczne nawilżane chusteczki z bambusa od Cheeky Panda. Są nasączone w 99% oczyszczoną wodą oraz wyciągiem z aloesu i owoców. Posiadają certyfikaty Vegan i Cruelty Free – nie testowane na zwierzętach. Naturalnie antybakteryjne i nawilżające działanie bambusa sprawia, że są idealne dla niemowląt, alergików oraz osób z bardzo wrażliwą skórą. Są też całkowicie biodegradowalne – w przeciwieństwie do chusteczek z tworzyw sztucznych. Możemy więc ich bez obaw używać i nie martwić się, że zostaną z nami na zawsze, a my przyczynimy się do zanieczyszczania środowiska.

 

Klik


I w końcu wisienka na torcie. Coś, co na pewno Wam się przyda. Nie tylko przy żłobkowiczu czy przedszkolaku, ale również przy starszym dziecku. A nawet dla Was samych. Warto od razu kupić kilka, żeby nie było podbierania jeden drugiemu. Co to za hit? Torba suche/mokre Brush Stroke od Skip Hop. Zmieści się tutaj zarówno zmoczone ubranko, śliniak czy pieluszka, jak i mokre buciki albo spodenki z basenu. Przestronna torba podzielona jest na dwie niezależne sekcje. Wodoodporna kieszeń, uszyta z materiału PEVA, dedykowana jest wilgotnym lub mokrym rzeczom. Wystarczy włożyć je do przegrody i szczelnie zamknąć przesuwając zamek błyskawiczny. Przewiewna mniejsza kieszeń, uszyta z siateczkowej tkaniny, przeznaczona jest do przechowywania suchych ubranek, zapasowych pieluszek, podręcznych kosmetyków. Dla naszej wygody, torba wyposażona jest w specjalny pasek zamykany na zatrzask - możemy więc łatwo i bezpiecznie zamocować torbę w zasięgu ręki. Torba SKIP HOP suche / mokre świetnie sprawdza się poza domem i w przedszkolu, gdzie mokre wypadki mogą się zdarzyć, a my musimy później te mokre ciuchy zawieźć do domu, do prania.Zamiast jednorazowych reklamówek czy nieporęcznych worków wybierzmy tę właśnie torbę.

 

Klik

 

Dużo cierpliwości i spokoju

Szkoda, że torba nie pomieści wszystkich łez, które zapewne wyleją zarówno maluchy, jak i (pewnie nawet bardziej) rodzice. Pamiętajmy o opanowaniu, spokoju i ogromnych pokładach cierpliwości. I o tym, że dzieci rodzimy nie dla siebie, a dla świata. I właśnie nadchodzi czas, żeby je temu światu przedstawić. Z jak najlepszej strony. Czego sobie i Wam życzę. Do poczytania następnym razem!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl