suma: 0,00 zł do kasy
wyszukiwarka zaawansowana

Coś na Dzień Dziecka i nie tylko

Coś na Dzień Dziecka i nie tylko

Nie wiem jak wy, ale ja najchętniej codziennie dawałabym prezenty moim dzieciom. Staram się jednak to ograniczać i skupiać się na większych świętach czy specjalnych dniach. Jak na przykład na Dniu Dziecka. Na tegoroczny pewnie prezent już macie. Ale i tak zerknijcie na nasze propozycje, bo takie zabawki świetnie nadadzą się też na urodziny, imieniny, czy po prostu dlatego, że jest właśnie środa. Bo kto powiedział, że z okazji środy nie można sobie zrobić prezentu? ;)

 

Coś w sam raz dla maluszków

 

Kiedy jesteś małym brzdącem, twoje życie jest zazwyczaj bezproblemowe. Jeść dadzą, przewiną i jeszcze ułożą do snu. Jednak jest coś, co jak sądzę, spędza maluszkom sen z powiek. I nie tylko im. Rodzicom też. To ząbkowanie! Na szczęście jest kilka sposobów, jak temu zaradzić. Najprościej dać maluchowi gryzak. Wierzcie mi, to będzie prezent, który doceni nie tylko on ;) Ale jaki wybrać? Na rynku jest ich całe mnóstwo. I każdemu dziecku pewnie będzie pasował inny. Dlatego dziś pokażę Wam te, które sprawdziły się u nas.

Zaczniemy od ciężkiego kalibru ;) bo jeśli nic innego nie działa, warto sięgnąć po drewniany gryzaczek. Na przykład z serii Little Friends - Daisy marki Bim Bla.

 

Klik

Pomaga nie tylko na swędzące dziąsełka. Wspomaga też ćwiczenie zmysłu dotyku. W ofercie znajdziemy słonia i ptaszka. Gryzak został wykonany w stu procentach z drewna bukowego oraz tkaniny bawełnianej. Jest nie klejony, niekolorowany, a co za tym idzie, w pełni naturalny i bezpieczny.

Jeśli chodzi o gryzaki drewniane, to nasze serce od dawna należy do gryzaka z pieluchą również od Bim Bla. Pielucha jest muślinowa i bardzo mięciutka. Może służyć do miętolenia, tulenia, a także jako ściereczka, na wypadek ulania. Jest naprawdę super. A gryzak ma kształt kółka co może pomóc ćwiczyć chwytanie.

 

Klik

Nie każde dziecko jednak lubi aż tak twarde gryzaki. Alternatywą są te z silikonu. Świetnym pomysłem jest Malinowa Łyżeczka RaZ Baby. Skierowany do nieco starszych maluchów, bo takich które skończyły już pół roku. Wygląda jak słodka, soczysta malinka, a dzięki kształtowi i teksturze delikatnie masuje dziąsła malucha.

 

Klik

Gryzaczek dostępny jest też w kształcie przypominającym malinkowy smoczek.

A co z maluchami, które, by ulżyć sobie w cierpieniu, gryzą palce? Im warto sprawić gryzak w formie... rękawiczki. Tak, dobrze przeczytaliście. Takie cudo oferuje firma Mouthie Mitten. Jest zapinany na rzep, co umożliwia łatwe dopasowanie do rączki. Dzięki swojej unikalnej konstrukcji w formie rękawiczki, nie wypadnie dziecku z rąk. Sprawdzi się też dla maluszków, które jeszcze nie są w stanie samodzielnie trzymać. No i są dostępne w różnych kolorach. 

 

Klik

A może... tańczący słoń? Dancing Elephant od Mombelli to gryzak, który przy drugim synku był z nami od początku. I świetnie się sprawdzał. Jest bardzo miękki i elastyczny. Wygląda trochę kosmicznie, jest nieoczywisty. Dzięki temu wspiera kreatywność. Przynajmniej tak było w przypadku naszego starszaka, który oglądał go z każdej strony i mówił, że tak przypomina słonia, patrząc z drugiej strony psa, a nawet... krowę ;) nie wiem jak on to wszystko widział, fakt faktem gryzak młodszego brata przypadł mu do gustu. Dzięki swojej końcówce gryzak nie tylko masuje dziąsła, ale może też posłużyć jako pierwsza szczoteczka do zębów. I możecie być pewni, że dziecko się nie zadławi. Co ciekawe i bardzo ważne zarazem, można używać go w zmywarce, mikrofalówce, a także zamrażarce.


Klik

A czy gryzak może być równocześnie zabawką? Pewnie, że tak. Większe dziecko na pewno ucieszy się z hipopotama wprost z zoo od Tikiri. Zwierzątek jest więcej, można zebrać całą kolekcję. Zabawki są malowane bezpiecznymi farbami na bazie soii wykonane w stu procentach z naturalnej gumy zebranej z drzewa Hevea. W środku zwierzak ma grzechotkę. Idealnie stymuluje zmysły dotyku, słuchu, zapachu, smaku i wzroku. A przez to, że nie posiada otworów oraz głębokich szczelin, w których może gromadzić się pleśń, jest to świetna zabawka do kąpieli.


Klik

No i dotarliśmy do nieśmiertelnej żyrafki Sophie. Dostępna jest w tylu wariantach, że aż może zakręcić się w głowie. My do tej pory mieliśmy zawsze wersję miękką czyli Sophie So'Pure, a na tegoroczny Dzień Dziecka młody dostanie swoją pierwszą, tradycyjną wersję Sophie. Ciekawa jestem, czy sprawdzi się tak samo dobrze, jak jej mała poprzedniczka.

Z tą żyrafą to w ogóle ciekawa historia. Narodziła się w 1961 roku w Paryżu. I to właśnie tam jest prawie jak dobro narodowe ;) Nie tylko koi dziąsła. Przy okazji rozwija pięć zmysłów: wzrok, słuch, dotyk, zapach i smak. Można ją kupić w ponad 80 krajach na świecie. Bawią się nią także dzieci gwiazd. Stworzona jest w całości ze stuprocentowej naturalnej gumy otrzymywanej z soku drzewa Havea - znanej powszechnie jako lateks lub guma. Żyrafę można chwycić za szyję, a przy okazji gryźć głowę i nogi. Kolorystycznie też jest zrobiona "pod maluchy", które nie lubią krzykliwych, neonowych barw. A w jej brzuchu kryje się piszczałka. Jest miękka, więc nawet jeśli maluch się uderzy, to nie zrobi sobie krzywdy.


Klik

A co z maluchami, które jeszcze nie potrzebują gryzaków? Które oprócz ciepłych ramion mamy właściwie mało czego potrzebują? I dla nich się coś znajdzie. Deszczowa chmurka mobile z AleLale to coś, co może zastąpić tradycyjną karuzelę, a pod wpływem delikatnych podmuchów pobudzić wyobraźnię maluszka. Idealna do powieszenia nad łóżeczkiem, a później, kiedy maluch będzie starszy na przykład w oknie, jako nieco inny łapacz snów. Zabawka uszyta jest z polaru i bawełny, wypchana antyalergiczną włókniną. Chmurka umocowana jest na satynowym sznurku (ok.1 metr), którego długość można przyciąć w zależności od potrzeb. Krople zawieszone są na mocnej żyłce.


Klik

Maluszek na pewno ucieszy się też z lampki. Tym bardziej, że te dostępne obecnie na rynku, nie tylko świecą. Dostarczają też radości i są przepiękne wizualnie. A nawet mogą stać się ulubioną przytulanką. U nas największym hitem okazała się mięciutka, bezpieczna dla dziecka ledowa lampka miś Rabbit&Friends.


Klik

Pamiętajcie, żeby nie zostawiać jej jednak z ząbkującym brzdącem, bo od spodu ma piankę, w której nasz maluch zostawił ślad jedynek ;) Jest silikonowa, może świecić ciepłym, białym światłem, albo mienić się różnymi kolorami. Ładuje się ją przez USB. To bardzo dobre rozwiązanie, bo lampka nie ma żadnych kabli. Nie wymaga też baterii, co ważne przy zabawkach dla maluchów. Lampka jest bardzo miła w dotyku, a jeśli dziecko ściśnie zwierzątko, to nic mu się nie stanie i już po paru chwilach wróci do swojej normalnej postaci. Nada się idealnie do pokoju dziecięcego. I to nie tylko, żeby pomóc maluszkowi zasnąć. Sprawdzi się przy nocnym karmieniu czy przewijaniu. Światło jest na tyle mocne, że spokojnie mama wykona wszystkie czynności przy maluchu bez potrzeby zapalania dużego światła, które może nam rozbudzić malucha.

Pięknie wygląda też lampka chmurka z Cotton Love. Ta jest nieco słabsza od misia, bo jest na baterie. Dlatego dziecko raczej się nią nie pobawi, chyba, że w obecności dorosłego. Ale postawiona na regale "robi robotę".

Z kolei lampka nocna Zoo Sowa (w ofercie jest też biedronka i małpka) ze Skip Hop idealnie nada się dla starszaka, który potrafi już chodzić. Bo i jest to lampka do zadań specjalnych, przenośna towarzyszka nocnych eskapad. Wystarczy wcisnąć duży przycisk, chwycić za uchwyt i oświetlić sobie trasę. Lampka jest ledowa, przez co nie nagrzewa się i zawsze pozostaje zimna w dotyku. Dzięki temu maluch może nawet z nią zasnąć.

Klik

Milej jednak będzie zasypiać z lampką przytulanką - również ze Skip Hop. Lampka - projektor owieczka jest mięciutka i miła w dotyku. W ofercie jest również miś. Zabawka posiada też pozytywkę z czterema melodiami, które ukołyszą nam malucha do snu. Owieczka ma błękitne uszka i brzuszek oraz srebrne łapki. Kieszonka zakrywająca brzuszek ma delikatny, pastelowy wzór w łezki. Kiedy odsłonimy kieszonkę i naciśniemy przycisk, to jej brzuszek rozświetlą migoczące gwiazdki i księżyc, które dodatkowo zmieniają kolory: od niebieskiego, przez czerwony aż po żółty. Zmienia się też układ gwiezdnej galaktyki.


Klik

Kończąc temat prezentów dla maluszków chciałabym Wam polecić jeszcze dwie zabawki szumiące, które potrafią zdziałać cuda. Pierwsza z nich to czarno-biała ośmiornica z odgłosami prenatalnymi od Mom's Care. Bicie serca mamy czy szum wód płodowych to podstawowe dźwięki, które maluch słyszał będąc jeszcze w Twoim brzuszku. Wpływają one na niego uspokajająco i relaksująco jak również dają poczucie bezpieczeństwa takie jak miał w łonie matki. Dzięki dźwiękom prenatalnym niemowlę lepiej się rozwija, jest spokojniejsze oraz łatwiej i szybciej zasypia. Dodatkowo macki ośmiornicy przypominają pępowinę, którą w brzuchu mamy chwytało dziecko. Zabawka jest utrzymana w czarno-białych barwach, jest kontrastowa, dzięki czemu ma ją szansę dostrzec już noworodek.


Klik

Drugą zabawką, która skradła moje serce, jest uspokajający lisek Robin the Fox z Flow Amsterdam. To naprawdę przepiękna i przesympatyczna mięciutka przytulanka, która w brzuszku posiada wbudowany specjalny mechanizm. Baby Sensor, bo o nim mowa, uaktywnia się na płacz dziecka (cry sensor), imitując dźwięk bicia serca mamy, dźwięk wodospadu i dodatkowo dwie kołysanki. Musicie go mieć! Zresztą zobaczcie sami, na zdjęciu poniżej. Czyż nie jest słodki? :)

 

Klik

 

A jeśli już przy przytulankach jesteśmy...

 

Temat zabawek dla dzieci jest tak szeroki, że nie da się go wyczerpać nawet w 10 wpisach. Co ja mówię! I 100 to mało ;) Dlatego, po propozycjach dla maluchów opisze jeszcze kilka kategorii, może a nuż znajdziecie w nich coś dla siebie. Wiadomo, że większość dzieci lubi maskotki. Bo są miękkie, miłe w dotyku i można się do nich przytulić. Są też siedliskiem bakterii - pomyślicie. To fakt, dlatego trzeba o nie dbać. Częste mycie czy mrożenie na pewno sprawią, że przytulanka będzie nie tylko miła, ale również bezpieczna.

Na początek coś, co na pewno spodoba się dziewczynkom, czyli Baletnica Miś od Pani Pieska. Lalka ma zdejmowane tutu z misiowymi uszami. Jest subtelna i ładna. Może stać się codzienną towarzyszką zabaw każdej małej księżniczki.


Klik

A co z dziećmi, które nie mogą mieć psa czy kota, bo są uczulone? Dla nich też znajdzie się pluszowa alternatywa. Maskotka Słodki Kotek z Jellycat to 31 centymetrów pluszu do kochania :) Kot jest czarny, ale nie przynosi pecha. Przeciwnie. Pomaga dzieciom oswoić lęki. Zabawka spodoba się też rodzicom, szczególnie tym, dla których liczy się design. Projektanci marki są pod silnym wpływem szybko zmieniającego się świata mody, a ich przytulanki są modne, pełne humoru i zawsze wyjątkowo miękkie.


Klik

A miłośnicy psów - zapytacie od razu. Spokojnie, dla nich też coś się znajdzie. Pies Mellow Mallow to kolejna propozycja Jellycat. Można go kupić z mniejszym i większym rozmiarze. Przytulanka jest niezwykle miękka. Aż chce się ją przytulić do snu. Zresztą zerknijcie sami na zdjęcie poniżej.


Klik

W tej kategorii chciałam Wam jeszcze polecić dwie ośmiornice. No nic nie poradzę, że bardzo mi się podobają ;) Pierwsza z nich to ośmiorniczka z Poofi. Jest wprost stworzona do bycia przytulanką. Możecie kupić beżową lub szarą wersję. Jej macki są takiej grubości, by dziecko bez problemu mogło je chwycić. Wykonana jest z bawełny organicznej, a jej wypełnienie to hipoalergiczne sprężyste włókna poliestrowe. A jeśli chcecie mieć komplet, koniecznie dokupcie pasujący do niej dwustronny kocyk z tej samej kolekcji. Z kolei druga ośmiornica, którą chciałabym Wam polecić to maskotka od Jellycat. Jest bardzo miękka i po prostu sympatyczna. Patrząc na jej uśmiechniętą buźkę, aż chce się ją przytulić. Spodoba się nie tylko maluchom, ale też starszakom. Nasz próbował nawet używać jej jako poduszki. Świetnie sprawdza się podczas długich podróży samochodem, chociażby po to, żeby oprzeć na niej głowę.

A co powiecie na maskotkę, która równocześnie jest zabawką interaktywną? Z taką propozycją wychodzi marka Dolce. Ich interaktywny wieloryb spodoba się nie tylko maluszkom. Zabawka jest duża i bardzo kolorowa. Na czubku głowy wieloryba znajduje się otwór połączony z pyszczkiem. Można tam wkładać kolorową rybę, ośmiornicę i małże, a później wyjmować je przez pyszczek. Który zresztą jest zamykany na zamek, co da dodatkową frajdę dziecku. Zabawka jest świetna do ćwiczenia koordynacji rączek oraz umiejętności motorycznych.

Klik

 

Drewniane szaleństwo

 

Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo lubię zabawki z drewna. Wydają mi się ciekawsze i bezpieczniejsze od tych z plastiku. I przypominają dzieciństwo. Dziadek potrafił z kawałka drewna wystrugać cuda. Dlatego cieszę się, że ten surowiec coraz śmielej pojawia się w dziecięcych pokojach. Pamiętajmy też o maluchach, które z różnych względów nie mogą bawić się plastikiem. Dla nich takie drewniane cudeńka to prawdziwe wybawienie.

Dla starszych dzieci na pewno idealnie nada się drewniana układanka 3D z motywem morza od firmy Janod. I zgadnijcie co? Tu też jest ośmiornica ;) a oprócz niej m.in. krab, żółw czy rekin. W sumie zwierząt jest siedem. Mogą funkcjonować jako oddzielne klocki, ale cały sens zabawy polega na dopasowywaniu ich do kolorowej, drewnianej planszy. To swoisty sorter i puzzle w jednym. 

Klik

Chłopcy na pewno ucieszą się z samochodzików. Jest ich całe mnóstwo. Można wybierać i przebierać. Mali kolekcjonerzy na pewno docenią drewnianego, miętowego vana. Ten właśnie model proponuje nam firma Little Dutch. Jest solidny, dziecko może go z łatwością chwycić. Nawet jak się znudzi jako zabawka, stanie się świetną dekoracją pokoju - i to nie tylko dziecięcego. Może posłużyć na przykład jako stoper dla książek. Tych cienkich i delikatniejszych, bo nie jest zbyt ciężki. Nadaje się już dla roczniaków. Jeśli zdarzy się, że zechcą zostawić na nim swoje ząbki, to też biedy nie będzie :)

Klik


Little Dutch proponuje nie tylko same auta. Firma wypuściła również zabawkę, którą sama chętnie bym się pobawiła. To drewniana zjeżdżalnia z zestawem czterech samochodzików. Sama zjeżdżalnia ma cztery poziomy, jest wykonana z wysokiej jakości drewna i pomalowana bezpiecznymi farbami. Idealnie nada się na prezent już dla 18-miesięcznego dziecka.

Klik



A teraz prawdziwy hit. Zabawka, którą muszę kupić starszakowi. Kiedy zobaczył ją, jak pisałam ten tekst, zakochał się od pierwszego wejrzenia. No cóż, jeśli nie zapomni o niej do urodzin, to będzie świetny prezent ;) Zastanawiacie się o jakiej zabawce mowa? O straży pożarnej od Janod. I to nie byle jakiej, bo z czterema postaciami strażaków. Zabawka jest uzupełnieniem zestawów Story Box. Więc jak się znudzi, można będzie kupić inną z serii, a wszystkie pasują do siebie idealnie. Duży wybór postaci, pojazdów i innych elementów pozwala na tworzenie niepowtarzalnych, pobudzających wyobraźnię historii. 



Klik

Pamiętajmy, że nie samymi samochodami mały człowiek żyje. Są jeszcze... pociągi :) Chciałam zaproponować Wam jeden zestaw, który jest o tyle fajny, że oprócz figurek ma również tory. To propozycja od Little Dutch. Ta holenderska firma rodzinna po raz kolejny pozytywnie zaskakuje. Zestaw składa się z drewnianych torów oraz czterech wagoników w pastelowych kolorach doczepianych na magnes. To nie wszystko. Znajdziecie w nim również drzewka, zwierzątka i mostek. Co daje mnóstwo możliwości zabawy. Pociąg jest odpowiedni dla dzieci od 2 roku życia.

Klik

A co byście powiedzieli na rodzinę kaczek? Drewnianą, od firmy Janod. Powiem Wam, że to nie jest zwykła rodzina, ale prawdziwa piramida. Maluchowi pomoże w nauce kolorów i wkładania klocków na bolec, a starszakowi będzie służyć przy okazji nauki liczenia. Zabawka składa się z czternastu elementów. Krążki można układać w piramidę na czterech drążkach według kolorów lub w kolejności cyferek. Zabawka zaprojektowana została we Francji, zapakowana jest w estetyczne, kartonowe pudełko, idealne na prezent.

Klik

Chyba Wam jeszcze nie wspominałam, że uwielbiam sortery. Niby prosta zabawka, a uczy dziecko  kreatywności i poprawia motorykę. Ćwiczy rękę i mózg. Mamy ich w domu całkiem dużo, i przyznam, że plastikowe nawet nie umywają się do drewnianych. Na bardzo dobry pomysł sortera pudełeczka wpadła firma Little Dutch. Kształtów do wpasowania w otwory jest niewiele, bo tylko cztery. Ale to w zupełności wystarczy na początek. Im prostsza zabawka, tym lepiej. Nie bez powodu w dzieciństwie patyk mógł być wszystkim, o czym tylko zamarzyliście ;) Nie ma obawy, że klocki się pogubią, gdyż pudełeczko jest solidnie wykonane i zasuwane od góry. Jeśli stoicie przed wyborem sortera, nie zastanawiajcie się długo. To naprawdę dobry wybór.

Klik

Kolejną, bardzo prostą zabawką, rozwijającą kreatywność jest drewniana tęcza od Little Dutch. My mamy wersję błękitną i sama cieszę się z niej nie mniej niż moje chłopaki ;) kiedy już kończą się nią bawić, staje się idealną ozdobą salonu. A czasem bawią się pół dnia, bo i tęcza daje mnóstwo możliwości. Dzięki unikalnemu kształtowi z klocków można budować najróżniejsze rzeczy. Nasza tęcza raz jest labiryntem dla samochodów, innym razem torem wyścigowym, tunelem, garażem, pałacem czy basenem dla Binga, Świnki Peppy i Kici Koci ;) Składa się z ośmiu okręgów w różnych rozmiarach pasujących do siebie. Można ją kupić również w innej gamie kolorystycznej. Przy maluchu też się sprawdza. Kiedy tylko spuszczę go na chwilę z oczu, robi sobie z poszczególnych półokręgów gryzaki ;) Na szczęście na krótko, bo starszak jest w pogotowiu, żeby odebrać mu brakujący element budowanego właśnie domku dla ludzików Duplo ;)

Klik

Jeśli już jesteśmy przy zabawkach kreatywnych, koniecznie zwróćcie uwagę na wielofunkcyjną kostkę edukacyjną z pętlą od Janod. Potrafi zająć malucha na długi czas, dając Wam możliwość przygotowania obiadu czy wstawienia prania. Skierowana jest dla dzieci od 18. miesiąca życia. Na jej bokach znajdziecie aż osiem aktywizujących i stymulujących rozwój zabaw. Są to między innymi: sorter kształtów z pięcioma bryłami do dopasowania, młynek z różnej wielkości drewnianymi jajeczkami, czy drzewo-labirynt z sześcioma elementami do przesuwania we właściwe miejsce (trenuje tzw. małą motorykę).

Klik

Było coś dla chłopców, więc czas na coś dla dziewczynek. Chociaż fazy kuchenne mój starszak przechodził długo i namiętnie. Na pewno spodobałaby mu się drewniana kuchnia, jak ta z Little Dutch. W skład zestawu wchodzą piekarnik z drzwiczkami, półeczki, metalowy zlewu z kranikiem oraz dwa palniki. Dodatkowo znajdziecie tu też garnuszek, patelnię, rękawicę kuchenną, trzy łyżki, pieprzniczkę i solniczkę. Oddzielnie można dokupić warzywa i owoce do krojenia i mnóstwo innych akcesoriów. A im dziecko starsze, tym więcej produktów świeżych możemy mu dawać, na przykład do pokrojenia. Oczywiście pod ścisłym nadzorem rodzica.

Klik

Jeśli mamy już kuchnię, warto zadbać też o zestaw do herbaty. Drewniany tea set od Little Dutch jest funkcjonalny i pięknie wykonany. Można przygotować przyjęcie nie tylko dla misiów czy lalek, ale również dla rodziców czy przyjaciół. W skład zestawu wchodzą: czajniczek, dzbanek na mleko, cukierniczka, dwie filiżanki ze spodkiem i łyżeczkami oraz tacki.

Wracając jeszcze do klocków. Ciekawą alternatywą dla tych tradycyjnych, są drewniane klocki magnetyczne Baby&Toddler Magnetic Racer Poppy od Tegu. Można je składać i łączyć z innymi klockami z tej serii. Co bardzo ważne - magnes jest schowany, przez co nieosiągalny dla małych rączek ciekawskich odkrywców.

Klik

Na koniec buszowania po drewnianej krainie zabawek chciałam Wam przedstawić jeszcze dwie propozycje, które mogą się przyczynić do rozwijania hobby. Jakie hobby może mieć taki maluch - pomyślicie. Otóż już od najmłodszych lat warto w maluchu rozbudzać pasje. To może procentować w przyszłości. Dla małych muzyków polecamy cymbałki od Little Dutch, a dla domorosłych fotografów aparat z tej samej firmy.



A po dobrej zabawie warto wziąć kąpiel. I... pobawić się jeszcze trochę

Na początek coś, co zdobyło moje serce. Zabawki, którymi można się bawić nie tylko w kąpieli. I świetnie rozwijają zmysły malucha. Mam na myśli piłki sensoryczne od Mom's Care. Sama muszę kupić zestaw moim chłopakom. Piłki mają różnorodną strukturę i wiele zastosowań. Po pierwsze pomagają pobudzić receptory czuciowe dziecka. Mogą znaleźć zastosowanie w rehabilitacji. Przydadzą się też do masażu, gdyż prowadząc piłeczkę po plecach i nóżkach rozluźniamy mięśnie maluszka. A kiedy sam chwyta zabawkę, pomaga mu to rozwinąć mięśnie dłoni i uczy jej koordynacji. Piłki przydadzą się też jako pomoc w zasypianiu. Mogą posłużyć jako gryzak. W kąpieli będą świetną zabawką, szczególnie przy dwóch maluchach.

Klik

Nie ma kąpieli bez tradycyjnych kaczuszek. Te z firmy Mom's Care, w gratisie maja też żabkę :).

W wannie można też... poczytać. Przynajmniej ja to uwielbiam. Czemu więc mam to odbierać moim dzieciom? Z pomocą przychodzi Little Dutch z książeczką kąpielową zoo. Znajdziemy w niej scenki z życia zwierząt w zoo. Książeczka posiada w środku piszczałkę, dzięki której wydaje dźwięki. Jest poręczna i miękka w dotyku.Nadaje się też jako gryzak. Mamy to przećwiczone ;).

Klik

 

Zróbcie sobie prezent

 

A propos książek, pamiętajcie, że to najlepszy prezent. Na każdą okazję. Najbardziej wartościowy i taki, który zostaje na lata. Ale to już temat na zupełnie inny wpis...

A w Dzień Dziecka przytulcie swojego maluszka, powiedzcie jak bardzo kochacie. I nie zapominajcie, że oprócz tego człowieka, którego przez 9 miesięcy nosiłyście pod sercem - jest jeszcze jedno dziecko, które warto w tym dniu docenić. Te, które jest głęboko w Was. Przytulcie je i sprawcie mu prezent. Nie musi być praktyczny czy modny. Niech będzie to coś, o czym zawsze marzyliście w dzieciństwie. I co chcecie podarować samemu sobie. I do poczytania następnym razem.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl